Wiadomości
Prywatny folwark przewodniczącego Sobolewskiego?

Przewodniczący Rady Miasta jest po to, aby prowadzić obrady, trzymać na nich dyscyplinę oraz udzielać i odbierać głos radnym. Koniec kropka. To podstawowe przywileje koordynatora obrad sesyjnych. Pilnuje porządku obrad i ram czasowych w przypadku ogłoszenia przerwy. Nie dyskutuje z radnymi. Nie komentuje ich wystąpień. Takimi cechami powinien charakteryzować się dobry przewodniczący.
Niestety w przypadku Rafała Sobolewskiego - i opinia ta jest efektem trzyletnich obserwacji – nie można powiedzieć, że młody polityk PO sprawdza się w tej roli. Wdaje się w „pyskówki” z radnymi i prezydentami. Ogłaszane przez niego przerwy w obradach bardzo często wydłużają się i to właśnie z powodu nieobecności przewodniczącego, pomimo, że wyznaczył ile ta będzie trwała. Radni poszczególnych ugrupowań żartują, że nigdy nie wiadomo, co sesja przyniesie. Takie praktyki, to swoista nowość. Zupełnie innymi zasadami w prowadzeniu obrad kierowali się poprzedni przewodniczący.
- Dziwię się, że radni pozwalają sobie na takie rzeczy – mówi Stanisław Wawrzonkoski, były przewodniczący. – Komentarze bardzo często uszczypliwe do wystąpień radnych są nie na miejscu. Nie na tym polega praca przewodniczącego. Kolejny negatywny aspekt związany z prowadzeniem sesji Rady Miasta, to brak ich harmonogramu. Bywa, że sesje zwoływane są ad-hock, a radni dowiadują się o nich na kilka dni przed terminem. Taka sytuacja miała miejsce podczas próby zorganizowania przedostatniej sesji, kiedy Sobolewski zadzwonił do Urzędu Miasta z informacją, że chce zorganizować obrady. Sala, w której zazwyczaj odbywają się sesje, była zarezerwowana od miesiąca na spotkanie z udziałem Michała Korolko, wicemarszałka województwa. Z tego powodu doszło do - delikatnie mówiąc - lekkiej wymiany zdań między rzeczniczką prasową prezydenta, a przewodniczącym w miniony poniedziałek, w przerwie obrad Rady.
Brak harmonogramu utrudnia też bardzo pracę urzędników ratusza odpowiedzialnych za przygotowanie materiałów sesyjnych (głównie projektów uchwał, protokołów). Efekt jest taki, że wszystko dzieje się w ostatniej chwili, a radni nie mają czasu na dobre, merytoryczne przygotowanie się do obrad, bo za późno dostają wszystkie dokumenty. Efekt? Szereg politycznych, a nie merytoryczny dyskusji, które Włocławianie, jako niezły kabaret, od kilku lat mogą śledzić na antenie TV Kujawy.
Wszystko przebił jednak ostatni wyczyn przewodniczącego Sobolewskiego. Podczas sesji Rady Miasta w miniony poniedziałek, radny Janusz Dębczyński w ironiczny sposób skomentował nieobecność na sali obrad prezydenta i jego zastępców. Przewodniczący ogłosił wtedy przerwę w obradach do czasu powrotu szefa miasta.
– Jeśli prezydent lub przynajmniej jego zastępcy nie wrócą, to rozważam nawet odroczenie dalszych obrad – stwierdził kategorycznie.
Radny z trzyletnim stażem, i do tego przewodniczący, powinien wiedzieć, że obecność prezydentów podczas obrad Rady Miasta nie jest obowiązkowa i to uchwaliła sama Rada. Obowiązkiem prezydenta jest jedynie zapewnić odpowiednie warunki radnym podczas sesji, czyli salę obrad, obsługę prawną oraz wsparcie ze strony urzędników, którzy dokonują wprowadzenia do poszczególnych projektów uchwał znajdujących się w porządku sesyjnym i udzielają odpowiedzi na pytania radnych. Także wszystkie interpelacje radnych za sprawą urzędników trafiają na biurko prezydenta. Zatem jego obecność nie jest ani formalnie, ani praktycznie potrzebna.
Można więc stwierdzić, że groźba przewodniczącego o odroczeniu obrad była sporym nadużyciem. Pytanie: wynikającym z braku znajomości przepisów czy stawiania się ponad wszystkich i traktowania sesji Rady Miasta jak prywatnego folwarku?
Facebook Blip Śledzik Flaker Wykop Twitter Grono
Następne artykuły
- Nowe świadectwa, dyplomy i druki szkolne
- WSTiP nauczy charakterystyki energetycznej
- Polacy zadłużają się na potęgę
- Miejskie programy profilaktyczne
Wasze komentarze:
~Włocławiannniuniuś
Nie wiem kto jest autorem tego ale liznoł temat po papierku.
Myślę że ten pan wyżej nie zajdzie, nie daj boze jako marszałek, bo jaja jakie prezentuje w tv kujawy wystarczą.
Obraża ON wszystkich nawet swoich wyborców.
Docięcia, widzimisie, dąsy ale co tu pisać całaa rada na to przystaje bo jakby chcieli to by go zmienili.
Facet który doi na delegacjach nas włocławian …. brrrrr Panie Kaźmierczak weź coś zrób z tym, na mój głos możesz liczyć !! myśle że nie jedyny
~Lubrańczyk
"Co wy wiecie o...." mój kolega z Lubrańca to dopiero jest gość też były urzędnik.On dopiero prowadzi rozmowę nie ma dialogu tylko monolog takie tam komunistyczne działanie.Pan przewodniczący to chociaż garnitury ma pasujące co do jego figury bo tamten to za małe nosi.











~JRL29
A które to już stanowisko pana Sobolewskiego w Urzędzie ? 15 ? był już chyba w każdym wydziale i wszędzie robił to samo ...