Dziennikarstwo obywatelskie
PRAWDA JEST JEDNA – słowo o podatkach
Obydwaj kandydaci przekomarzają się, który obniżył podatki. Dla większości Polaków jest to sprawa bez znaczenia. Istotne jest komu obniżono podatki.
Obydwaj kandydaci przekomarzają się, który obniżył podatki. Dla większości Polaków jest to sprawa bez znaczenia. Istotne jest komu obniżono podatki.
Rozpatrzmy to na przykładzie. Bierzemy pod uwagę trzy jednakowe rodziny składające się z dwojga rodziców i dwojga dzieci. Różnią się rocznym dochodem. Rodzina A – dochód roczny 150. 000 zł (rodzina elitarna); rodzina B – dochód roczny 45.000 złotych (dochód w okolicach średniej krajowej); rodzina C – dochód 11.000 złotych (najniższa krajowa). Przy najniższej pomijam już fakt jakie manipulacje wyczyniają przedsiębiorcy.
W naszej rodzinie elitarnej (A) podatek z 45.966 zmalał do 35.470 czyli o 10.496 zł. W rodzinie (B) już ta różnica jest znacznie mniejsza bo jak od 8.019 zł odejmiemy 7.544 zł to zyskamy zaledwie 475 zł. W rodzinie C wygląda to już tragicznie, bo zaledwie 79 złotych. Więc po co te puste słowa o państwie wyrównanych szans, o państwie socjalnym. Totalna bzdura.
Znalazło się jednak kilku polityków, którzy są takimi zarzutami oburzeni. Przecież w ramach polityki prorodzinnej są tzw. ulgi na dzieci. Im więcej dzieci tym większa ulga. Owszem są, tylko trzeba mieć je z czego odjąć. Jedyny wniosek płynący z tego to taki, że albo posłowie nie wiedzą co głosują albo wszelkie tytuły magistrów, profesorów czy doktorów należy odrzucić w kąt i w sejmie oraz dla innych polityków należy wprowadzić kursy wieczorowe (jak w PRL-u) z rachunków i polskiego na poziomie gimnazjum. Może by wtedy inaczej mówili po polsku i nie wymyślali nowych słów czy też używali powszechnie niezrozumiałych.
Spotkajmy się w niedzielę przy urnie.
Dionizy Jacuk
Blok Troski o Włocławek
Obydwaj kandydaci przekomarzają się, który obniżył podatki. Dla większości Polaków jest to sprawa bez znaczenia. Istotne jest komu obniżono podatki.
Rozpatrzmy to na przykładzie. Bierzemy pod uwagę trzy jednakowe rodziny składające się z dwojga rodziców i dwojga dzieci. Różnią się rocznym dochodem. Rodzina A – dochód roczny 150. 000 zł (rodzina elitarna); rodzina B – dochód roczny 45.000 złotych (dochód w okolicach średniej krajowej); rodzina C – dochód 11.000 złotych (najniższa krajowa). Przy najniższej pomijam już fakt jakie manipulacje wyczyniają przedsiębiorcy.
W naszej rodzinie elitarnej (A) podatek z 45.966 zmalał do 35.470 czyli o 10.496 zł. W rodzinie (B) już ta różnica jest znacznie mniejsza bo jak od 8.019 zł odejmiemy 7.544 zł to zyskamy zaledwie 475 zł. W rodzinie C wygląda to już tragicznie, bo zaledwie 79 złotych. Więc po co te puste słowa o państwie wyrównanych szans, o państwie socjalnym. Totalna bzdura.
Znalazło się jednak kilku polityków, którzy są takimi zarzutami oburzeni. Przecież w ramach polityki prorodzinnej są tzw. ulgi na dzieci. Im więcej dzieci tym większa ulga. Owszem są, tylko trzeba mieć je z czego odjąć. Jedyny wniosek płynący z tego to taki, że albo posłowie nie wiedzą co głosują albo wszelkie tytuły magistrów, profesorów czy doktorów należy odrzucić w kąt i w sejmie oraz dla innych polityków należy wprowadzić kursy wieczorowe (jak w PRL-u) z rachunków i polskiego na poziomie gimnazjum. Może by wtedy inaczej mówili po polsku i nie wymyślali nowych słów czy też używali powszechnie niezrozumiałych.
Spotkajmy się w niedzielę przy urnie.
Dionizy Jacuk
Blok Troski o Włocławek
Wasze komentarze:









