W³oc³awianie pisz±
Da³o to dziesi±tkom milionów biednych ludzi nadziejê na poprawê losu.
Oprócz znanych (bo bezustannie powtarzanych), niew±tpliwie gorszych momentów historii Polski Ludowej, umo¿liwi³a ona m.in.:
- migracjê ogromnej rzeszy ludzi ze wsi do miast, a tym samym znaczne polepszenie ich warunków ¿ycia;
- znaczne zwiêkszenie poziomu scholaryzacji dziêki bezp³atnemu dostêpowi do wykszta³cenia;
- podniesienie poziomu ¿ycia poprzez powszechn± elektryfikacjê i dostarczenie innych mediów (bie¿±ca woda, kanalizacja itd.);
- odbudowê i uprzemys³owienie rolniczego kraju;
- zdobycze socjalne – np. bezp³atn± s³u¿bê zdrowia (funkcjonuj±c± znacznie lepiej ni¿ obecna), bezp³atne rodzinne wczasy.
i t d
Ci, którym zale¿y na obiektywnej ocenie minionych czasów, powinni wskazywaæ zarówno pozytywy, jak i negatywy, a nie koncentrowaæ siê wy³±cznie na tych ostatnich.
PS
Ze wzglêdu na dzisiejsz± rocznicê zachêcam, aby dla przeciwwagi wspominaæ dzisiaj w³a¶nie strony pozytywne.
~bóm
Minê³a kolejna rocznica. Znowu wracamy do rodzimego piekie³ka z wojenk± wolsko-polsk±.
Nie wdaj±c siê w dywagacje z powy¿szymi wypowiedziami interlokutorów (i pozostaj±c przy w³asnym zdaniu)na zakoñczenie wspominania tamtych niejednoznacznych czasów mam kilka refleksji.
Pañstwo, które powsta³o w wyniku rewolty ustrojowej po roku 1990 eufemistycznie nazwano „Woln± Polsk±”. Okre¶lenie to wesz³o niestety do obiegu i jest bezmy¶lnie powtarzane jako skrót my¶lowy.
A tymczasem przy istniej±cym po³o¿eniu geopolitycznym i, co gorsza, kato-nacjonalistycznej, cierpiêtniczej mentalno¶ci mieszkañców pojêcie tzw. WOLNO¦CI jest absolutnie abstrakcyjne.
Wraz ze wspomnian± rewolt± nast±pi³a tylko zmiana strefy wp³ywów „big brothera” z ruskiego na yankee. I wspó³cze¶ni w³adcy (szczególnie PiSiego pochodzenia) równie bezwstydnie staraj± siê dogodziæ bez wazeliny nowemu Wielkiemu Bratu, jak ci potêpiani z czasów minionych. Tylko mam wra¿enie, ¿e robi± to z jeszcze wiêksz± gorliwo¶ci±.
W odró¿nieniu od tamtych czasów, mamy obecnie drugiego, prawdziwego okupanta – obce pañstwo watykañskie. Przez g³upotê i krótkowzroczno¶æ rz±dz±cych, czarna mafia wros³a swoimi mackami – ssawkami w struktury wiêkszo¶ci organizacji, wp³ywaj±c na stanowione prawo i decyzje w³adz. Deformuj± równie¿ ¶wiadomo¶æ ludno¶ci poprzez indoktrynacjê od najm³odszych lat. Wyci±gaj± z biednego, ¿yj±cego wiecznym deficytem, bud¿etu ogromne sumy na w³asne potrzeby, zapewniaj±c sobie bizantyjski poziom egzystowania. Poprzez tzw. Komisjê Maj±tkow± zabieraj± mnóstwo gruntów i nieruchomo¶ci, nie cofaj±c siê przed wyrzucaniem z budynków, które sobie upatrzyli nawet szkól, domów dziecka, domów samotnej matki. Pomimo, ¿e wymuszaj± kszta³towanie bardzo rygorystycznych regu³ prawnych, dla swoich ¿±daj± specjalnego traktowania – mo¿na podaæ setki przypadków malwersacji dokonanych przez funkcjonariuszy ko¶cio³a r.-katol., wypadków komunikacyjnych, pedofilii, gdy sady orzekaj± znacznie ni¿sze kary ni¿ „zwyk³ym” obywatelom.
Czy w tej sytuacji mo¿na mówiæ o wolno¶ci? Jasne, ¿e to po prostu specyficzny rodzaj cynicznie zakamuflowanego zniewolenia.











~aaa
Wszystkie te pozytywy wystêpowa³y w o wiele wiêkszym natê¿eniu w pañstwach w których realny socjalizm nie wystêpowa³ – ¿adna to wiêc jego zas³uga. Wystarczy spojrzeæ na ilo¶æ mieszkañców wsi np. w Hiszpanii w roku 1945 i porównaæ go do poziomu z 1989r. – wyjdzie ¿e zmniejszy³ siê jeszcze bardziej ni¿ w Polsce.
- zwiêkszenie poziomu schlaryzacji – to tak¿e tendencja ogólnoeuropejska, Polska w 1989r. mia³a jeden z najni¿szych poziomów mieszkañców z wy¿szym wykszta³ceniem
- jak rozumiem w krajach nie komunistycznych poprawa ¿ycia nie nastêpowa³a a PKB wrêcz siê obni¿a³
- Republika Federalna Niemiec nie odbudowywa³a kraju – przecie¿ to mogli robiæ tylko komuni¶ci
- faktycznie s³u¿ba zdrowia funkcjonowa³a na poziomie niespotykanym w cywilizowanym ¶wiecie, a wczasy pracownicze raz na kilka lat by³y rewelacja nigdzie nie spotykan±.
Je¿eli co¶ porównujesz to nie wyrywaj tego z kontekstu ogólnego bo wychodz± idiotyzmy.
¯adnych pozytywów wydrukowanego w Moskwie Manifestu nie widzê.