Dzisiaj władze miasta odniosły poważny sukces.Po kilkudziesięciu latach udało się im wyciąć kilka wiekowych i zdrowych drzew przy ulicy Okrężnej u wlotu na rondo,na Plac Powstanie Styczniowego.Wycinka ta związek z gruntowną przebudową owego ronda.Problem w tym,że nie zrobiono niczego w kierunku uratowania tych drzew.Warunki w obrębie tej budowy pozwalały na spokojne obejście pięknych kasztanowców.Inwestor i władze miasta pozostały głuche na sugestie.Organa ochrony środowiska nie widziały powodów interwencji,ponieważ "nie występują tam gatunki ptaków objęte ochroną".Inwestor uprzejmie powołuje się na przeprowadzone konsultacje społeczne i nienaruszalność ustaleń projektowych.Nie podjęto próby modyfikacji w procesie wykonawczym.Słowem,totalna niemożność i brak wyobraźni ekologicznej.Co do konsultacji,to one były i nie były.Nie zostały nawet skutecznie ogłoszone.Wywieszenie paru kartek na drzewach nie jest zwyczajowym,tym bardziej skutecznym ogłoszeniem.W XXI wieku służą do tego celu gabloty i miejsca przeznaczone na zamieszczanie obwieszczeń.Sprawa może nie jest warta pisaniny."To tylko drzewa" twierdzą wykonawcy.Jednak dzisiaj miałem okazję rozmowy z dwojgiem Szwajcarów.Lekko 30 minut musiałem im tłumaczyć problem.Oni są przekonani,że o takich sprawach muszą decydować mieszkańcy.Urzędnicy poejmujący decyzję o wycince dorosłego drzewa,w sytuacji istnienia innego rozwiązania,przestaliby na zawsze o czymkolwiek decydować.A u nas wszystko odbywa się zgodnie z prawem i wyznaczonymi procedurami.A gdzie rozum i odpowiedzialność?