„Partnerstwo” publiczno-prywatne – czyli o inwestycjach w pewnym odległym mieście.
Dawno, dawno temu był sobie pewien sekretarz w PZPR ( który zresztą dziś się tego nie wstydzi !), który później został wiceprezydentem Miasta. Było troszkę nieruchomości w mieście do sprzedania – a że o kupców było nietrudno – więc duża i ładnie położona działka przy ulicy Kilińskiego została sprzedana...., zakup jak zakup inwestor wyłożył pieniądze, więc chciał żeby mu się one zwróciły. Wybudował na działce małe Centrum handlowe i kino – miasto w tym rejonie wyładniało.
W tym samym czasie nasz bohater wtedy szeregowy radny nabył za kilkaset tysięcy złotych mieszkanie dla córki w Warszawie ( od kogo – cóż łatwo się domyślić ).
Po czterech latach w wyborach niewątpliwie demokratycznych nastąpiła zmiana prezydenta. Poprzedniego, delikatnie mówiąc średnio udolnego a jeszcze mniej kompetentnego, zastąpił nasz bohater i jego ekipa – miedzy innymi wybitny specjalista ds. pozyskiwania funduszy zewnętrznych i inwestycji.
Na zakupionej przez inwestora działce było jeszcze trochę wolnego miejsca, a także udało mu się jeszcze dokupić co nieco nieruchomości. Postanowił on więc, że rozbuduje swoje Centrum – nawet ładną nazwę dla niego wymyślił. Podziwiać tylko rozmach Inwestora.
W tym samym czasie Miasto zabrało się za program rewitalizacji, a że swoich środków brak to ktoś pomyślał że rewitalizację przeprowadzi się za środki unijne oraz pozyskane z obligacji – cóż poddani władcy kiedyś za obligacje z odsetkami zwrócą.
I jakie miejsce wybrano do rewitalizacji – oczywiście najbrzydszą i wymarłą część miasta – na której obecnie nic się nie dzieje, nikt przy niej nie pracuje tj. Centralny Plac Miasta. O pięknych ulicach znajdujących się bliżej Wisły zupełnie zapomniano.
A że w kraju i na świecie zapanował kryzys i różnego rodzaju firmy zaczęły się wycofywać z inwestycji, to Inwestorowi coraz trudniej znaleźć było najemców na nowobudowane powierzchnie, co gorsze cześć tych którzy wyrazili zainteresowanie zaczęła się wycofywać.
I miasto postanowiło że nie zostawi Inwestora w tej ciężkiej sytuacji samego, mądrzy ludzie wymyślili że tak pokierują ruchem w centrum miasta, że nowobudowanego centrum handlowego nie da się ominąć. A do tego zlikwidują parkingi w centrum miasta – po co ktoś ma się zatrzymywać obok sklepu konkurencji??
W tym samy czasie na obrzeżu miasta specjalista od inwestycji i środków unijnych nabył od pewnej firmy nowo wybudowany dom – kto go wybudował ktoś pewnie zapyta?
Cóż życie w tym odległym mieście toczy się dalej chyba nadal warto obserwować jak ono będzie się rozwijało.