A dziś troszkę z innej beczki. Do naszego ulubionego władcy i jego ekipy wrócimy w przyszłym tygodniu dziś zajmijmy się dla równowagi najważniejszą organizacją opozycyjną w tym dalekim mieście.
Pod światłym kierownictwem Carycy Katarzyny rozwijała się „opozycja” w naszym dalekim mieście. W partii w której ideą przewodnią na terenie tego miasta było hasło „partia to ja” – nasza przywódczyni powoli bo powoli ale obejmowała absolutną władze.
Nadeszły wybory samorządowe i nasza Przywódczyni postanowiła wystartować w nich jako kandydatka na Prezydenta, wystawiając zarazem swoją najbardziej kompetentną ekipę kandydatów na radnych. Wynik okazał się słabiutki – chociaż jej partia w całym kraju zwyciężyła to ona nie weszła nawet do II tury – zdobywając wynik daleko za głównymi kandydatami.
Ale po wyborach postanowiła zawrzeć koalicję ze zwycięskim kandydatem – troszkę władzy wraz z wiceprezydentem się przyda. I tu okazał się problem – kto miałby tę władze sprawować. Przyjrzyjmy się bowiem naszym i Carycy wybrańcom do Rady Królewskiej:
- jej przewodniczący – jedyna osoba w ponad 100 000 tys. mieście która potrafiła sobie załatwić dofinansowanie konserwatora zabytków do remontu prywatnego dachu – specjalista od dofinansowań niewątpliwy – a do tego człowiek o słabej pamięci – nie pamięta czy był na delegacji czy ją odwołano, pamięta tylko o tym żeby wziąć za nią pieniądze
- zastępca Głównego Koniuszego w mieście, egzaminuje poddanych z umiejętności jazdy na rączych rumakach – uciekając jednocześnie przed telewizją najpierw do toalety, a potem w strugach deszczu, myśląc że nikt go nie znajdzie i nie doścignie
- główny palacz w kotłowni władcy i jednocześnie Specjalista od liczenia głosów w Radzie Królewskiej – czy ktoś słyszał żeby zabrał głos na radzie królewskiej ??
- nauczyciel dzieci poddanych, kolekcjonujący za wszelką cenę kawałki etatów w różnych szkołach
- malarz nadworny – malujący swoim aparatem piękne krajobrazy przyrody otaczającej miasto – ale co mający do powiedzenia na radzie??
I z takimi to potentatami intelektualnymi nasza Caryca zabrała się za współrządzenie miastem. Po jakimś czasie, nie za długim koalicja się „rozleciała” i partia pod jej światłym kierownictwem przeszła do opozycji.
Ale cóż to jest za opozycja – najważniejsze decyzje : budżet – za, obligacje – za, ale przy udzieleniu absolutorium już nie za – chociaż nawet ja będąc nie wiem jak krytyczny w stosunku do tego władcy nie widzę żadnych prawnych podstaw żeby tego absolutorium nie udzielić. Ale nie udzielenie absolutorium jak wiadomo ma znaczenie tylko propagandowe – a tamte decyzje miały już realne znaczenie. Więc cóż to jest opozycja, koalicja czy bezbarwna masa, „bagno” jako to mówili jakobini podczas rewolucji francuskiej, nie mające żadnego pomysłu na funkcjonowanie tego dalekiego miasta.