Pomagać trzeba na miejscu - tak głosi dobra zmiana. A tak właśnie wygląda pomaganie na miejscu :
"Podróż z Warszawy do Ammanu zajmuje pięć godzin. Łatwo wyliczyć, że za sam przelot podatnicy zapłacili ponad 100 tys. zł. Do tego dochodzą nieoficjalne na razie informacje o luksusowym hotelu w którym zatrzymała się polska delegacja. Ale czego to nie robi się dla pomocy humanitarnej. "
"Humanitarna turystyka - polecieć rządowym samolotem, spać w 5*Marriott, jeść i pić na koszt podatnika, koniecznie dla towarzystwa zabrać wielu reżimowych dziennikarzy m.in. P.Semkę."
"Minister i jej ludzie nie przylecieli do uchodźców z pustymi rękami. Polska delegacja przekazała na miejscu przybory szkolne dla uczniów z obozu ufundowane przez MSZ i PGNiG"
http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kempa-poleciala-do-jordanii-rzadowym-samolotem/tecz3cd
Dzieciaki będą przeszczęśliwe ;nie mają gdzie normalnie żyć ale mazaki pokolorują im szarą rzeczywistość.Koszt podróży kilkakrotnie przebija samą pomoc ale jak to w Wiadomościach i TVPinfo pięknie wyglądało - WOŚP przy tym to bida !