Chciałem dziś rado wypić sobie w spokoju kawkę w Mc Donalds.Spokojne picie i czytanie gazetki niestety nie wypaliło.
Koło mnie (pomimo tego że restauracja była prawie pusta) usiadła para przedstawicieli handlowych.Podejrzewam że bardzo niskiego szczebla.Zgodnie z zasadą że im niższy szczebel menadżera tym staje się on głośniejszy więc niechcący uczestniczyłem w szkoleniu :))).Do moich uszu docierały tajemnice firmy Iglomark i Nestle ;) Głośna rozmowa i jeszcze głośniejsze dokonywanie zamówień przez panią o rubensowskich kształtach i pana o handlowo podnieconych oczach chyba podnosiło prestiż tej "pary zasłużonej dla biznesu" Nie zwracali uwagi na fakt że zagłuszają spokój innym,zero kultury dyskusji.Najważniejsze było pokazanie się że jest się kimś ;))...głośnym i wszechwiedzącym.Wbrew mojej woli zapoznawałem się ze szczegółami tajemnic obu firm,planami,raportami.
Jakże ciężko jest obalić mit głupawego przedstawiciela handlowego.Trudno jest dziś też trafić na normalnego,załatwiającego swoje sprawy bez zbędnej,sztucznej otoczki.
Wyścig szczurów trwa więc nadal ;))