jazda w autobusie, na dłuższej trasie; za mną babeczka, wcale nie stara rozmawia z inną: pani! jak długo jeszcze ta zima? kto to widział, żeby tak długo śnieg leżał? za zimno, zdecydowanie za zimno! a ta wzorcownia? po co to otworzyli jak i tak nikt tam nie kupuje, bo ludzie nie maja pieniedzy? a w tym realu to pani już taka drożyzna! po co oni tyle tych sklepów narobili? tylko na nas zarabiają! a u pani to w domu ciepło? bo u mnie to tak grzeją, że nie wiem?! po co to tak grzeją? i ta woda w kranie taka gorąca, a my za to wszystko płacimy! a ten kierowca to też tak szarpie tym autobusem, młody, pewnie jeszcze jeżdzić nie umie,; tak proszę pani ta młodzież to nic nie warta, łobuzy i nic więcej, a te dziewuszyska? porozbierane takie, zima a one nerki na wierzchu noszą! a potem chore, do lekarza latać matka musi; ale pani co to za lekarze! mojemu sąsiadowi... I TAK DALEJ I TAK DALEJ! i dodam, że głos tubalny, chyba, żeby nie tylko pani z miejsca obok słyszała. Czy można uznać, że niezadowolenie w narodzie wzrasta? hahaha