Protest przed polską ambasadą ws. aborcji.
Czyli jak RP staje się pośmiewiskiem i skansenem Europy:
http://wiadomosci.onet.pl/2149920,12,protest_przed_polska_ambasada_ws_aborcji,item.html
Pragnę zwrócić uwagę na dwa główne aspekty w tej sprawie, posługując się cytatami z ww. artykułu:
1.Organizatorzy manifestacji argumentują, że zakaz aborcji wcale nie ogranicza liczby usuniętych ciąż, ale zmusza kobiety do korzystania z nielegalnych usług. "Nie możemy zapomnieć, że na świecie 80 tys. kobiet umiera rocznie na skutek podziemnych aborcji, czyli jedna co sześć minut!"
2.Depenalizacja aborcji i wolny, łatwy i oparty na informacji dostęp do aborcji wykonywanej w dobrych warunkach są konieczne w celu poszanowania praw podstawowych: praw kobiety do dysponowania swoim ciałem, prawa do opieki zdrowotnej i świadczeń, jakie każdy kraj powinien zagwarantować wszystkim kobietom, bez wyjątku. Jest niedopuszczalne, że w 2010 roku te prawa nie są zagwarantowane w Unii Europejskiej, która jest zbudowana na wartościach ludzkich praw podstawowych.
Dla każdego, kto nie jest zaślepiony religijnym fundamentalizmem, te argumenty jawią się jako bardzo rozsądne i rzeczowe.
Niestety, w RP, gdzie prawo stanowione zależy od wytycznych watykańskiej kierowniczej siły tzw. narodu, wszyscy muszą żyć zgodnie z opcją jedynie słuszną.
Mój silnie negatywny odbiór tej organizacji – instytucji (k. r.-kat.) wynika właśnie z faktu podporządkowywania wszystkich ludzi, niezależnie od poglądów, ich „jedynej prawdzie”.
Wolny wybór i autonomiczna decyzja jednostki (deklarowane obłudnie w katechizmie) nie mają znaczenia.
Wymagajcie podporządkowania się swoim tzw. prawdom wiary od swoich członków, a resztę społeczeństwa zostawcie w spokoju.
Brawo pani Alicja Tysiąc.