Pan marszałek Komorowski przejął obowiązki prezydenta i w tym charakterze zaczął podejmować różne decyzje, zanim jeszcze Jarosław Kaczyński zdążył zidentyfikować ciało nieboszczyka znalezionego na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu jako ciało prezydenta. Bo chyba dopiero na tej podstawie właściwy lekarz mógł urzędowo stwierdzić zgon prezydenta Rzeczypospolitej, co skutkowało możliwością zastosowania art. 131 konstytucji, przewidującego przejęcie obowiązków prezydenta przez marszałka Sejmu. Jednak pan marszałek najwyraźniej musiał uznać, że skoro zgon prezydenta stwierdziła TVN – już mniejsza o to, czy uczyniła to osobiście pani red. Monika Olejnik, czy Justyna Pochanke, czy też jakiś inny funkcjonariusz – to już może przejąć uprawnienia, zwłaszcza, że WSI, których jak wiadomo, już „nie ma”, na pewno ogromnie się niecierpliwiły, kiedy będą mogły zapoznać się z „Aneksem” do Raportu o ich rozwiązaniu. „Wy nie wiecie, jak daleko oni zaszli” – powiedział „wierny syn Kościoła”, podówczas prezydent naszego państwa Lech Wałęsa podczas „nocnej zmiany” w 1992 roku.