Dziś zapoznałem się z informacją, która mnie bardzo zasmuciła: "W budżecie, który administracja prezydenta USA Baracka Obamy przedstawi w poniedziałek Kongresowi, wykreślono planowane wcześniej fundusze na program ponownych lotów załogowych na Księżyc."
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,USA-rezygnuja-z-planu-powrotu-czlowieka-na-Ksiezyc,wid,11908098,wiadomosc.html
Co tu dużo mówić - jako mieszkaniec Ziemi uważam, że to poważny historyczny błąd. Eksploracja Kosmosu to przyszłość naszej rasy, a rozwój nowych technologii, (które nawet jeżeli dziś nie byłby w praktyce wykorzystane) to są one niezwykle ważne i uważam, że wszelkie badania naukowe powinny mieć jeden z najwyższych priorytetów dla r4ządzących. Szczególnie w krajach, które mają stosowną infrastrukturę, doświadczenie i budżet. Cóż, mając ciągle nadzieję, że dożyję chwili lądowania Człowieka na Marsie trzeba zwrócić ślepia na Chińczyków. Przykre jest tylko to, że wolałbym aby pierwszym człowiekiem na Czerwonej Planecie, był obywatel jakiegoś cywilizowanego kraju, a nie takiego gdzie wykonuje się zbiorowe zbiorowe egzekucje na stadionach, gdzie na prowincji ludzie chodzą boso po glinianych drogach i gdzie w niektórych wiejskich regionach energię elektryczną i sedes uważa się za cuda techniki;)
Ale obiektywnie trzeba przyznać, że państwo totalitarne, traktujące swoich obywateli jak niewolników i utrzymujące 3/4 narodu w skrajnej nędzy i warunkach niczym ze średniowiecza ma największe szanse na dynamiczny rozwój technologii. Cóż - już w starożytności imperia oparte na niewolniczej (ew. półniewolniczej) sile roboczej dokonywały zdumiewających dzieł.
Dynamiczny rozwój technologii też nie będzie dla Chińczyków problemem. Wystarczy, że danemu inżynierowi-konstruktorowi uprzejmie powiedzą, że jak nie będzie efektów do określonego terminu to np. jego żonę i córkę pluton wojska zgwałci na jego oczach a następnie spali, to facet dostanie takiej motywacji i pomysłowości jak nikt inny na świecie. To się nazywa "propozycja nie do odrzucenia";))
Ale kończąc te rozważania, powiedzieć trzeba, że opracowywanie coraz sprawniejszych i wydajnych technik podróży kosmicznych to sprawa niezwykle ważna dla wszystkich ludzi. Dla przyszłych pokoleń.
Jest jeszcze inna opcja - trza się dogadać z jakimiś kosmitami i w zamian za wydajny napęd do naszych statków kosmicznych ofiarować im z milion ochotników do badań medycznych. Proponuję wspomnianych Chińczyków albo Hindusów. Mieszkańcy Sudanu i Etiopii też by się nadali hehe. Dość tych żartów. Tyle tylko, że władze w Pekinie bardzo by się ucieszyły z takiej opcji. Znając z mediów chińskie realia założę się, że tak by było.