Czynsz na Śródmieściu i tak już jest najdroższy w mieście, a teraz dojdzie kilkadziesiąt złotych miesięcznie więcej za fundusz remontowy (lokatorzy we własnym zakresie zapłacą za rury i grzejniki na korytarzach i w mieszkaniach) oraz około 200 zł miesięcznie za ogrzewanie. W niewielkich budynkach (czyli praktycznie na całym Śródmieściu) ogrzewanie miejskie jest bardzo drogie, bo płaci się niezależnie od tego czy się go używa, czy nie (bardo wysoka opłata stała). Dużo bardziej ekonomicznie w małych budynkach wychodzi ogrzewanie olejem lub gazem, ale nikogo to nie obchodzi, bo postanowiono, że spółka miejska MPEC musi rosnąć w siłę i bogacić się kosztem mieszkańców. Ogrzewanie miejskie mogłoby być tanie i tańsze od ogrzewania olejem lub gazem, ale nie jest, bo jak słyszeliśmy na konferencji prasowej to właśnie z opłat za ogrzewanie (tzw. "środki własne MPEC") sfinansowano połowę inwestycji rozbudowy sieci. I tak jest od lat - nawet biedna staruszka sporą część ceny "za ogrzewanie" mieszkania płaci tak na prawdę za to, żeby MPEC miał za co w przyszłym roku bezpłatnie przyłączyć do sieci sklepy, biura, hurtownie itp. Dofinansowanie z Unii jest bardzo dobre, ale moim zdaniem 50% wkładu własnego inwestycji rozbudowy sieci powinno pochodzić z puli ogólnej (budżetu miasta), a nie z rachunków za ogrzewanie wszystkich włocławian, bo w ten sposób stajemy się miastem z największymi czynszami w Polsce.