Chyba nikt już nie pamięta w redakcjach o istnieniu Karty Etycznej Mediów, zgodnie z którą, dziennikarze w swojej pracy powinni stosować między innymi zasady: prawdy, obiektywizmu, uczciwości, oddzielenia informacji od komentarza oraz – a może przede wszystkim pierwszeństwa dobra odbiorcy.
Tymczasem media, mimo iż w teorii uznają wyższość dobra wspólnego, w praktyce zatraciły wszelki umiar w rzucaniu oskarżeń i kreowaniu atmosfery ogólnego spisku. Jest to tak wyraźne, że sami dziennikarze rozpoczęli samokrytykę. Janina Paradowska, publicystka "Polityki" w październiku na antenie Radia Tok FM oznajmiła, że przeglądanie porannej prasy doprowadza ją do szału. Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy. W polityce trudno o umiar i obiektywizm. Każdy dziennikarz, tak jak i każdy człowiek, ma i zawsze będzie miał swoje sympatie i antypatie. Skoro obiektywizm to utopia, niech przynajmniej dziennikarze pozostaną bezstronni, a jeśli już działają na korzyść jednej ze stron, to jawnie, z pełną odpowiedzialnością. Problem ten staje się szczególnie istotny, gdy rządzący politycy otwarcie przyznają, że pragną mieć władzę nad mediami.