Ciekawą spostrzeżenia znalazłem w internecie:
"Arizona bełt:
Tak wczoraj siedziałem przed moim nowym TV LED 3D 46” i patrzyłem na CW. I siedzę, i patrzę, i nie wierzę. Więc dalej siedzę, i patrzę, siedzę, i patrzę, a tam Horonziakowa siedzi, i gada do mnie. Potem zaczęła na mnie krzyczeć i machać łapkami i grozić mi paluszkiem. Tak siedzę, i patrzę, i myślę, czego Ona chce ode mnie.
Ale nic, siedzę dalej, i patrzę, a Ona dalej wymachuje łapkami, grozi paluchem i krzyczy na mnie. Zacząłem się bać, że mi cos zrobi. Ale nic siedzę cicho dalej i patrzę, a Ona dalej patrzy na mnie i zaczyna mrygać oczkami i trzepotać tymi długimi rzęsami i się do mnie uśmiechać. Tak siedzę, i patrzę, i się zastanawiam, o co Jej chodzi? Czy ma do mnie o coś żal i pretensje, czy też próbuje mnie poderwać. A Ona dalej mryga oczkami i trzepocze rzęsami. Aż mi się gorąco zrobiło, bo potem znów zaczęła krzyczeć, machać łapkami, grozić paluszkiem, mrygać oczkami i trzepotać rzęsami – wszystko na raz, jednocześnie. Tak teraz siedzę i myślę, i się zastanawiam, czy to szok powyborczy, czy też „napój bogów”, który wziąłem ze stoiska samoobsługowego między blokiem a sklepem spożywczym był przeterminowany i mi zaszkodził, bo nie sprawdziłem daty przydatności do spożycia. Jak myślicie co to było, bo na konsultacje lekarską mnie nie stać? "