Jestem przedsiębiorcą, niedługo skończy się dla mnie okres ochronny w postaci obniżonej comiesięcznej składki (ubezpieczenie zdrowotne, społeczne, FP i FGŚP, FEP, w tej chwili płacę tylko 2 pierwsze), no i niedługo zacznę płacić prawie 900 zł. Dziś jest to około 350 zł.
W związku z tym chciałem przedstawić pewne wyliczenia.
W ciągu roku płacę 12 składek po 900 zł, niezależnie od tego ile zarabiam.
12 * 900 = 10 800 zł
Powiedzmy, że po odjęciu kosztów (ale jeszcze nie podatku) pracy zarabiam tyle, że w ciągu roku mój przychód wynosi 30 000 zł, (dla uproszczenia obliczeń, mniej ważne czy to dużo czy mało). Od tej sumy muszę zapłacić podatek dochodowy 18% i doliczyć do niej 23% podatku VAT.
VAT z 30 000 zł = 6 900 zł
podatek dochodowy od 30 000 zł = 5 400 zł
Zatem żeby obliczyć to, co mi zostanie "na życie", muszę od zarobionej sumy odliczyć podatek.
30 000 - 5 400 = 24 600 zł
Zatem żeby w roku zarobić 24 600 zł (czyli około 2050 zł / miesiąc - dla wielu ludzi to jest dużo) muszę oddać państwu
10 800 + 6 900 + 5 400 = 23 100 zł.
Czyli prawie drugie tyle. Nie czepiałbym się gdyby:
- miałbym zapewnioną dobrą opiekę medyczną - ale nie mam
- miałbym zapewnioną godną emeryturę - ale nie mam, i mieć nie będę, bo pieniądze które wpłacam na tzw. II filar są przeznaczane na obecne świadczenia dla emerytów
- sprawy w urzędach załatwiałbym od ręki - jedno okienko przy zakładaniu firmy nie wystarczy
- przy tych cenach stać byłoby mnie na dom czy mieszkanie - ale mnie nie stać
Pomijam fakt, że praktycznie wszystkie towary, które kupujemy, czy usługi, które nabywamy, zawierają podatek VAT, który musi zostać zapłacony przez innego przedsiębiorcę.
To tak dla przypomnienia, żeby w atmosferze wojny na górze za raport MAK i szopki na wiejskiej pamiętać, na co idą nasze pieniądze. Powtórzę za moim kolegą, z którym podzieliłem się tą refleksją:
"Bo trzeba płacić na drogi, stadiony, pensje ministrów i posłów, bilbordy, wywiady które nie są potrzebne, rakiety na wojnę której nie będzie, telewizja polska której nie oglądam. A za 1.5 roku będzie gorzej - 2 000 zł to będzie warte tyle co 1 800 dzisiaj."
Pozdrawiam wszystkie rządy i premierów, z tym najbardziej liberalnym na czele.