Chcesz awansować wlepiaj mandaty.
Strażnicy Miejscy z Włocławka mają dość traktowania ich, jak maszynek do zarabiania pieniędzy. Postanowili walczyć z haniebnymi praktykami, jakie ich zdaniem stosują przełożeni z komendantem Januszem Małasiakiem na czele. Strażnicy twierdzą, że podczas odpraw słyszą od szefostwa, że to radni są niezadowoleni z wyników i oczekują więcej pieniędzy z mandatów do budżetu. A komendanci, by sprostać tym oczekiwaniom, motywują strażników, strasząc ich brakiem premii czy awansu.
Jak to się odbywa? Ujawniają sami strażnicy: – Będziesz zapieprzał z jedną belką, jeżeli nie przyniesiesz mandatów! – usłyszał wprost jeden z nich, o czym poinformował komendanta na odprawie. Kiedy oburzony zaprotestował, usłyszał od komendanta – Pan przyjął taką postawę i przyjmuję to do wiadomości. Ale z tego nie da się jakichś obiecujących wniosków wyciągnąć dla pana – odpowiedział przełożony. Oto zapis rozmowy komendanta ze strażnikiem:
Strażnik - Panie komendancie, jest sytuacja, że w pewnym momencie sugerowało się, że słuchaj będziesz, cytuję: zapieprzał z jedną belką, jeżeli nie przyniesiesz mandatów. Ja nie chcę mówić, kto to mówił, ale tak do mnie mówiono. I nie mówiono mi o wynikach, mówiono mi o mandatach! Kolega się ze mnie śmieje, że nie przyniosłem i nie dostanę (awansu przyp. red.). Miał rację - nie przyniosłem i nie dostałem.
Komendant - nie stać pana, żeby wniosek z tego wyciągnąć?
S - Panie komendancie, to jest zamach na moją moralność. Jeśli ktoś nie ma wysokiego morale, to jego sprawa, ja je mam. I wtedy, kiedy rzeczywiście wiem, że ktoś zasługuje na mandat, to mu ten mandat daję. Wtedy, kiedy ktoś nie zasługuje i rokuje na przyszłość, to mu tego mandatu nie daję. Pan wie o tym, bo ja rozmawiałem z panem.
K - Rozumiem. Pan przyjął taką postawę i przyjmuję to do wiadomości. Ale z tego nie da się jakichś obiecujących wniosków wyciągnąć dla pana.