Przez ostatnie lata nie było potrzeby kruszenia warstwy lodowej, jednak w tym roku aby nie dopuścić do powodzi lodołamacze muszą pracować ze wzmorzoną siłą, tak by roztopiona woda mogła spywać do morza. Aktualnie pracuje sześć lodołamaczy, jeden został wycofany z powodu awarii. Prawdopodobnie dołączy do pozostałych w niedzielę 28 lutego. Dwa lodołamacze stacjonujące w porcie rzecznym Przegalina koło Gdańska do Włocławka dotarły 25 lutego. Jednostki pracują dziennie po dwanaście godzin, od godz. 6.30 do 18.30. Na noc chronią się w porcie. - Podjęliśmy działania kruszenia pokrywy lodowej w celu wyłamania tzw. rynny, od Włocławka do Płocka. Pokruszony lód jest spławiany przez stopień wodny. Do 25 lutego udało się oczyścić rynnę na szerokości około czterystu metrów do 655 kilometra, na wysokości miejscowości Skoków. Im bliżej Płocka tym warunki trudniejsze. Pokrywa lodowa nie jest już jednolita - podkreślił Janusz Flaszyński, kierownik Inspektoratu we Włocławku, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie.
W akcji kruszenia lodu biorą udział jednostki duże tzw. tysiączniki (Niedźwiedź, Gepard, Jaguar), o mocy 600 KM (Mors, Foka) i o mocy 400 KM (Ryś, Tygrys).