Olga Krut-Horonziak zapytana przez dziennikarza telewizji o porwane banery wyborcze kandydatów na prezydenta Włocławka związku z silnymi wiatrami, powiedziała, m.in. że bilbory i banery sfinansowane były ze środków publicznych. Prezydent Andrzej Pałucki po wysłuchaniu i obejrzeniu materiału postanowił złożyć w trybie wyborczym pozew do sądu, gdyż uważał, że słowa Olgi Krut-Horonziak podważają jego autorytet i stawiają go w niekorzystnym świetle, jako złego gospodarza. - Ja jako prezydent zarządzam środkami publicznymi, a więc użyty zwrot może sugerować, że część tych środków publicznych, będzie wykorzystana na cele prywatne, mojej kampanii - powiedział Andrzej Pałucki.
- Rozmówczyni stacji telewizyjnej była pytana o określone zawieszki, banery i akurat pokazany był mój uszkodzony baner. Pani Olga powiedziała, że nie wie czy współczuć mi, czy nie, bo banery wykonane są ze środków publicznych, a więc i moich (czyt. Olgi Krut-Horonziak). Pytanie dziennikarza było skierowane na ten przypadek, który mnie dotyczył. Gdyby uczestniczka postępowania nie zgadzała się z materiałem, złożyłaby odpowiedni protest, że wmanipulowano jej wypowiedź w tekst, z którym nie ma nic wspólnego. A tego nie zrobiła - dodał Andrzej Pałucki.
Obrońca Olgi Krut-Horonziak tłumaczył, że wypowiedź została nagrana na korytarzu, kiedy to dziennikarz przyłapał panią Olgę i zadał niefortunne pytanie. Obrońca tłumaczył, że randa nie brała udziału w audycji. - Wykorzystano wypowiedź, wmontowano ją w audycję, co do której nie miała pojęcia, że zostanie wyemitowana. Pani Olga Krut-Horonziak nie miała takiego zamiaru, nie wiedziała, że jej słowa zostaną tak wykorzystane. Przelotnie sądziła, że będzie to jedna z wypowiedzi wielu osób, jak np. w sondażu. Powiedziała to bez żadnego złego zamiaru - powiedział obrońca Olgi Krut-Horonziak.
- Zostałam poproszona, a właściwie złapana w biegu blisko urzędowego korytarza, z pytaniem czy widziała Pani co się stało z banerami, plakatami po tej wichurze. Nie pytałam do czego moja wypowiedź ma zostać wykorzystana dlatego, że wcześniej brałam udział w debacie dotyczącej braku możliwości umieszczenia własnych reklam na słupach. Nie widziałam do jakiego programu i jak będą użyte moje słowa. Muszę przyznać, że wyemitowany materiał obejrzałam dopiero po otrzymaniu pozwu sądowego. Moja wypowiedź wykraczała po za problem miasta Włocławka i nie dotyczyła prezydenta Andrzeja Pałuckiego - tłumaczyła Olga Krut-Horonziak.
Po wysłuchaniu dwóch stron sędzia prowadząca zaproponowała ugodę. Po zaproponowanym przez sędzinę oświadczeniu i wprowadzonych zmianach strony nie wyraziły zgody na tę formę ugody. Po krótkiej przerwie obie strony ustaliły treść oświadczenia, które Olga Krut-Horonziak wygłosiła odnośnie finansowania banerów i bilbordów ze środków publicznych.