Każda przemoc boli tak samo
Przemoc domowa jest zjawiskiem cyklicznym, a jej częstotliwość i nasilenie zwykle się potęgują. I nie ma się co łudzić, że kat, który po raz pierwszy podniósł rękę czy użył słów poniżających swoją ofiarę, przestanie bić i terroryzować.
Ciosy zadane pięścią lub słowa poniżające ofiarę – bolą tak samo. Mąż Marzeny uderzył ją pierwszy raz podczas narzeczeńskiej sprzeczki. - Na drugi dzień przyszedł z kwiatami, klęczał przede mną i błagał o wybaczenie – wspomina kobieta. - Uwierzyłam, przebaczyłam, a potem przez 10 lat cierpiałam, bo bił mnie „przy okazji i bez okazji”. Przestał przepraszać, a ja nauczyłam się maskować siniaki. Zdecydowałam się przerwać tę gehennę, kiedy uderzył syna.
Marzena zgłosiła sprawę na policję i zgodziła się na wypełnienie Niebieskiej Karty, w której dokumentuje się fakty związane z przemocą w danej rodzinie i ocenia zagrożenia. - Od 1998 roku policyjne działania w zakresie przemocy w rodzinie zostały sformalizowane – wyjaśnia nadkomisarz Małgorzata Marczak z Komendy Miejskiej Policji we Włocławku. - Kiedy podejmujemy interwencję, jesteśmy zobowiązani sporządzić notatkę urzędową w formie Niebieskiej Karty. Karta składa się z dwóch części: jedna to dane dla policji, druga zawiera informacje dla osoby dotkniętej przemocą. Wypełnienie tej drugiej części Niebieskiej Karty nie jest obowiązkowe, ale zawsze radzimy, żeby to zrobić. Będziemy mieli wówczas dokładnie spisane wszystkie informacje i możemy je potem przedstawić w prokuratorze czy sądzie. Oczywiście samo podjęcie interwencji i sporządzenie notatki nie rozwiązuje problemu. Ma to być czynnik psychologiczny, motywujący zarówno ofiarę jak i sprawcę.
Tak też się stało w przypadku pani Marzeny. - Po rozmowie z dzielnicowym zdecydowałam się na złożenie wniosku do sądu o wszczęcie postępowania karnego. Kiedy powiedziałam o tym mężowi, znowu padł na kolana i na wszystkie świętości przysięgał, że się zmieni, że prędzej sobie rękę odetnie niż uderzy mnie lub syna. Uwierzyłam.
Dziś przyznaje, że popełniła błąd. Typowy dla większości ofiar przemocy. - Kiedy dochodzi do awantury czy kolejnego nękania, ofiara mówi sobie: dość tego, zrobię z tym porządek, zgłoszę go na leczenie, pójdę do sądu – opowiada M. Marczak. - Ale za kilka dni sprawca klęka, przeprasza i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. I osoba poszkodowana najczęściej wycofuje skargę. Oczywiście ma do tego prawo, ale robi wielki błąd! Generalnie wiadome jest, że jeśli już ktoś raz podniósł rękę, to zrobi to ponownie.
Na poprawę sytuacji nie ma co liczyć, ponieważ w znakomitej większości przypadków ponownie dochodzi do kłótni i rękoczynów. Podobnie jak sytuacjach, kiedy ciosy zadaje się słowem. Psychiczny terror, emocjonalny szantaż, zadawanie niewidocznych gołym okiem ran psychicznych - to niektóre przykłady aktów przemocy pojawiającej się między innymi w domu. - Ten rodzaj przemocy częściej występuje w rodzinach wykształconych, lepiej sytuowanych – tłumaczy nadkomisarz Małgorzata Marczak. – Bardzo trudno jest udowodnić, że bliska nam osoba stosuje wobec nas przemoc słowną, poniża, ciągle krytykuje. Często ofiara przemocy psychicznej paradoksalnie czuje się winna, ponieważ prawie każdy emocjonalny agresor doskonale manipuluje poczuciem winy. Ale najgorszym wyjściem z takiej sytuacji jest poddanie się i rezygnacja ze swoich praw.
Gdzie zatem szukać pomocy? W Niebieskiej Karcie są informacje na temat punktów pomocowych. Są tu między innymi dane prokuratury, sądów, Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, i adresy schronisk. We Włocławku istnieje także Ośrodek Interwencji Kryzysowej, gdzie ofiara może uzyskać bezpłatną pomoc psychologa, prawnika czy pedagoga. Prowadzone są także terapie dla osób dotkniętych przemocą. W ośrodku jest również możliwość tymczasowego zamieszkania.
Nie wszyscy poszkodowani zdają sobie sprawę, że proszenie o pomoc to żaden wstyd. To często jedyna szansa na rozpoczęcie nowego życia bez upokorzeń, bólu fizycznego i psychicznego.