Nie ma to jak gęsina!
Tatar z gęsiny, gołąbki z czerwonej kapusty nadziewane gęsiną i kaszą, pasztet i gęś pieczona z jabłkiem – między innymi takie przysmaki przygotowali uczniowie „Chemika” podczas warsztatów gastronomicznych. Szkolenie było jednym z elementów projektu „Gęsina na świętego Marcina”.
Już po raz trzeci Urząd Marszałkowski namawia mieszkańców województwa do przyrządzania potraw z gęsiny i przy okazji organizuje szereg imprez promujących to zdrowe i smaczne mięso. - Tym bardziej, że kujawsko-pomorskie ma najlepsze warunki ku temu, by promować powrót do starej polskiej tradycji serwowania gęsiego mięsa 11 listopada, czyli w dniu Narodowego Święta Niepodległości. Stoją za tym nie tylko kulinarne obyczaje Kujaw i Pomorza, ale także całkiem współczesne aspekty gospodarcze. To u nas, w Kołudzie Wielkiej w powiecie inowrocławskim, działa Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki, zaopatrujący w gęsi materiał hodowlany rolników całej Polsce – przypomina Beata Krzemińska, rzecznik prasowa UM.
Znakomitą okazję do praktycznego poznawania tajników sztuki kulinarnej, w której główną rolę pełni gęś, mieli uczniowie Zespołu Szkół Chemicznych we Włocławku. Pod okiem Przemysława Formeli, mistrza kucharskiego, uczyli się, jak przyrządzić gołąbki z czerwonej kapusty nadziewane gęsiną i pęczakiem, tatara, pierś gęsiny w kapuście, wywar, pasztet i oczywiście pieczoną gęś z jabłkiem. - Moim zadaniem jest pokazanie uczniom namiastki tego, co można przyrządzić z gęsiny i zachęcić do jej jedzenia. Tym bardziej, że z gęsiny można zrobić co najmniej sto potraw tradycyjnych, między innymi zupę brukwiową, czarninę, zrazy, gęś pieczoną w soli, gęś w kapuście. Fantazja kucharzy jest dzisiaj nieograniczona – mówił Formela prezentując jednocześnie przygotowywane potrawy. - Zachęcam do robienia dań z gęsiny, którą co prawda trudniej dostać niż kurczaka, ale warto jej poszukać na przykład w postaci mrożonej. Jest bardzo dobrej jakości, zdrowe i bez porównania lepsze od mięs prowadzanych z zagranicy. Jedna sztuka waży około 4-5 kg, więc taki kawał mięsa można sobie wygospodarować na kilka obiadów.
Przemysław Formela to były kucharz okrętu wojennego „Iskra”, szef kuchni hotelu Kozi Gród, współpracownik Adama Gesslera, znanego restauratora i bohatera cyklu programów „Wściekłe gary”. Ale w przeciwieństwie do Gesslera, który niejednokrotnie dawał upust emocjom rzucając garnkami i „mięsem”, Formela to człowiek bardzo opanowany. - Wspaniale współpracuje z młodzieżą i spokojnie odpowiada na wszystkie pytania. Choć są to tylko jednodniowe warsztaty, to uczniowie na pewno wiele się nauczą korzystając z rad mistrza – zapewniała Karina Kazanecka, nauczyciel przedmiotów zawodowych w ZSCh.
Z Adamem Gesslerem szefa hotelu Kozi Gród łączy zamiłowanie do polskiej kuchni i produktów. Między innymi gęsiny i dziczyzny. - Sam jestem myśliwym, oprawiam tusze i oceniam jakość mięsiwa. Uważam, że każdemu kucharzowi przydałoby się takie doświadczenie. Robię też potrawy z innych mięs, z ryb, ale najbliższa jest mi kuchnia regionalna, taka wyniesiona z domu – powiedział Przemysław Formela.