W zeszłym roku włocławscy strażacy wyjeżdżali do 954 pożarów. 647 pożary odnotowaliśmy na terenie naszego miasta. Większość z nich miała miejsce w Śródmieściu oraz na osiedlach Południe i Zazamcze – informuje Dariusz Politowski, rzecznik KM PSP we Włocławku. Nie były to jakieś specjalnie groźne i poważne wydarzenia, ale w ich wyniku 6 osób poniosło śmierć, a 9 zostało rannych. Najwięcej zdarzeń wystąpiło w marcu i kwietniu, kiedy przede wszystkim gasiliśmy płonące trawy i poszycie leśne, a najmniej w styczniu.
Strażacy odnotowali ponad tysiąc miejscowych zagrożeń, czyli wyjazdów do wypadków drogowych, wypompowywania wody z obiektów czy usuwania połamanych drzew. Jak wynika ze statystyk najwięcej tego typu zdarzeń miało miejsce w styczniu i lipcu. W wypadkach zginęło 17 osób, a 97 odniosło obrażenia.
W ubiegłym roku włocławska straż pożarna otrzymała dwa pojazdy gaśnicze typu średniego oraz samochód typu ciężkiego do ratownictwa drogowego. Obecnie zapoznajemy się z tym pojazdem i profesjonalnym wyposażeniem, które w niczym nie odbiega od standardów europejskich. Już niebawem będzie wyjeżdżał do ewentualnych zdarzeń, choć życzylibyśmy sobie, żeby było ich jak najmniej – mówi Politowski.
Ten rok rozpoczął się dość spokojnie, co nie oznacza, że strażacy narzekają na nudę. - Już kilka razy byliśmy wzywani, aby zdjąć koty z drzew. Ale prawdziwa zima dopiero się zaczęła, a wraz z nią sezon na dogrzewanie mieszkań. Każdego roku dochodzi do kilkunastu pożarów wywołanych paleniem się sadzy w kominie. Ludzie czasem wrzucają do pieca wszystko, co da się spalić, nawet butelki plastikowe. Ma to negatywny wpływ nie tylko na środowisko, ale także na stan kominów, które szybciej ulegają zniszczeniu – tłumaczy rzecznik prasowy.
Jednak mimo coraz lepszego wyposażenia w sprzęt i systematycznych szkoleń strażacy coraz częściej mają problem z bezpośrednim dotarciem do miejsc a zdarzenia. Przyczyną są zaparkowane samochody pod domami i śmietnikami, ogrodzenia obiektów i blokady poustawiane na drogach osiedlowych. Mamy co prawda sprzęt do usuwania przeszkód, ale to wydłuża czas akcji. Prowadzimy rozmowy z administratorami budynków, aby zwrócili uwagę na ten problem – wyjaśnia Dariusz Politowski.