Zabił maczetą, dostał dożywocie
19 maja 2011 roku. Na terenie byłej Celulozy kręcą się ludzie, którzy zbierają wszystko, co potem można sprzedać w punkcie złomu. Robią to za przyzwoleniem Daniela P., pracownika odpowiedzialnego za pilnowanie terenu i urządzeń. Wspólnie piją piją piwo, rozmawiają. Nic nie zapowiada tragedii, która zakończy się śmiercią 35-letniego bezdomnego.
Daniel P. od dwóch miesięcy pracował jako dozorca. Do jego obowiązków należało pilnowanie terenu oraz maszyn i urządzeń stanowiących własność zatrudniającej go firmy. Oskarżony umożliwiał różnym osobom zbieranie złomu, pobierając od nich opłatę w wysokości około 10 złotych – mówił podczas uzasadniania wyroku przewodniczący SSO Romuald Jankowski. Był wśród nich bezdomny Artur K.
Feralnego dnia złomiarze wspólnie z dozorcą wspólnie pili piwo, rozmawiali. Daniel P. zachowywał się spokojnie i nic nie wskazywało na to, że za kilka chwil dojdzie do tragedii. Artur K. i jego kompan skończyli rozmowy z ochroniarzem i ponownie wzięli się za zbieranie złomu. Daniel P. powiedział w pewnym momencie do obecnej tam kobiety: - Idę zrobić porządek, bo ktoś mnie wk***. Poszedł do portierni i wyszedł z niej trzymając w ręku maczetę. Podszedł do Artura K., dał mu ją potrzymać, potem pozwolił ją obejrzeć drugiemu mężczyźnie i ponownie wziął w swoje ręce. Kiedy Artur K. pochylił się, zadał mu śmiertelny cios maczetą. Kolejny spowodował odcięcie głowy, trzeci – uszkodził okolice barku. Oskarżony w dalszym ciągu zachowywał się spokojnie, dotknął szyi ofiary i powiedział: No i teraz nie żyje – relacjonował sędzia.
W poniedziałek, 19 marca Sąd Okręgowy skazał Daniela P. na karę dożywotniego pozbawienia wolności i tym samym nie nie uwierzył słowom oskarżonego, który utrzymywał, że działał w obronie wlasnej. Mogliśmy wymierzyć tylko jedną karę, eliminacyjną. Oskarżony był wielokrotnie karany, między innymi za udział w grupie przestępczej. Nie miał dobrej opinii, nawet u rodziców, którzy byli świadkami domowych awantur – uzasadniał sędzia Jankowski.
Biegli uznali, że u Daniela P. występuje podwyższony poziom agresji spotęgowany spożyciem alkoholu.
Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżony zażyczył sobie, aby orzeczenie zaskarżyć, więc tak zrobię. Jeśli Sąd Apelacyjny uzna, że orzeczenie jest prawidłowe i utrzyma je w mocy, pozostanie jeszcze ewentualnie kasacja – powiedział adwokat Jan Długosz.