Marsz z kijami narodził się w Fińskim Instytucie Sportu w Lahti. Narciarze biegowi pojechali samochodem daleko na północ do lasu, by trenować. Okazało się jednak, że nie było śniegu. Zawodnicy zapytali trenera: co robimy, wracamy do domu? On wówczas powiedział: o nie, narty zostają, kijki w ręce, 50 kilometrów w tamtą stronę i z powrotem. I co się stało? Okazało się, że wytrzymałość sportowców była niesamowita. Dlatego potem cały świat się pytał, dlaczego zawodnicy ze Skandynawii osiągają tak świetne wyniki? Tajemnicą były kijki, a właściwie marsz z kijkami – wyjaśnia Kazimierz Sikorski, instruktor z certyfikatem międzynarodowej i polskiej federacji nornic walking i zachęca do wspólnej nauki. Żeby rzeczywiście nauczyć się prawidłowo chodzić, trzeba temu poświęcić co najmniej 3-4 godziny. Trzeba wiedzieć, czemu służy dana postawa, krok, trzymanie sprzętu, utrzymywanie prawidłowego tętna. To ma być marsz zdrowy, pożyteczny, więc nie można robić tego byle jak, bo wówczas maszerowanie z kijkami przeniesie nam więcej szkody niż pożytku
Na spotkania z instruktorem WIT zaprasza w środy o godz. 16.00 w parku miejskim im. H. Sienkiewicza (zbiórki na parkingu przy katedrze) oraz w dwukrotnie w soboty: o godz. 10.00 na Stadionie Przylesie na Zazamczu oraz o godz. 11.30 na włocławskim Zawiślu. Udział w zajęciach kosztuje 5 zł. Opłatę należy uiścić u instruktora bezpośrednio przed spotkaniem.