Red: Zacznijmy muzycznie: jak się panu podoba piosenka – hit Euro 2012?
Poseł Marek Wojtkowski: Oj, inaczej sobie wyobrażałem swego rodzaju hymn mistrzostw. Nie bardzo wiem, kto jest odpowiedzialny za taki dobór repertuaru. Jestem w lekkim szoku.
Gorsze jest to, że do sportu zaczyna wkraczać polityka: działacze PiS wzywają do bojkotu EURO 2012 na Ukrainie.
M.W.: To się nie wzięło ze strony PiS, bo to politycy europejscy, między innymi José Barroso zapowiedział, że nie pojedzie na mecze na Ukrainę. My, Polacy, powinniśmy przede wszystkim pilnować swojego interesu, dbać o to, by mistrzostwa wypadły jak najlepiej w opinii międzynarodowej, byśmy zapewnili odpowiedni poziom organizacyjny i bezpieczeństwo dla wszystkich uczestników święta piłkarskiego..
To jak władze ukraińskie traktują byłą premier, jest oczywiście nie do przyjęcia, ale do wyrażenia dezaprobaty są zupełnie inne instrumenty, między innymi najróżniejsze organizacje obrony praw człowieka. My nie powinniśmy tego kontestować chociażby dlatego, że jesteśmy współorganizatorem mistrzostw. Nie wiem, co politycy chcą przez nawoływanie do bojkotu osiągnąć. Uważam, że taka forma wywierania presji nie jest właściwa.
Emocji nie brakuje także podczas dyskusji nad wydłużeniem wieku emerytalnego. Te 2 lata wywołały olbrzymią burzę wśród społeczeństwa i polityków, nie mówiąc już o atmosferze podczas głosowania nad ustawą...
M.W.: Sejm jest ciałem politycznym i zawsze będą się tutaj odbywały dyskusje, bardziej czy mniej emocjonalne. Tego nie unikniemy. Stąd też tak wiele rozmów na temat wydłużenia wieku emerytalnego. Wszyscy doskonale wiemy, że trzeba to zrobić. Dla mnie, a też będę musiał pracować dłużej, nie są problemem te dwa lata, lecz stworzenie Polakom takich możliwości, by do 67 roku życia mogli spokojnie pracować, nie obawiając się, że tę pracę stracą.
Zdaję sobie sprawę, że w niektórych miejscach pracy trudno jest zachować gotowość psychiczną i fizyczną do tego, aby pracować do 67 lat. Myślę, że państwo powinno stworzyć takie mechanizm by na przykład górnik, pielęgniarka czy nauczyciel wychowania fizycznego mieli możliwość wykonywania innej pracy, kiedy będzie się zbliżać wiek emerytalny. Oczywiście musimy także pamiętać, że po osiągnięciu określonego wieku, będzie można skorzystać z części pieniędzy zgromadzonych w trakcie opłacania składek.
Proszę zwrócić uwagę, że w tej chwili dyskutujemy o wydłużeniu lat pracy z perspektywy 2012 roku. Dla mnie przekonywujące są argumenty płynące z Ministerstwa Finansów oraz z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej mówiące o tym, że obecnie na rynku pracy znajduje się pokolenie z wyżu demograficznego. Za kilka – kilkanaście lat na rynek wkroczy rocznik niżu. Jestem przekonany, że wówczas sytuacja zmieni się radykalnie: to pracodawcy będą poszukiwać pracowników. Oczywiście bezrobocie będzie, bo w państwie wolnorynkowym być musi.
I jeszcze jedno: u nas w Polsce brakuje kultu pracy, często traktujemy ją jako zło konieczne. A przecież nie powinno tak być. Uważam, że im dłużej człowiek pracuje, tym dłużej zachowuje gotowość fizyczną i psychiczną, co ma wpływ na jego samopoczucie, zdrowie i funkcjonowanie. Praca wymusza określone zachowania: trzeba wstać o określonej godzinie, ogolić się, panie muszą zrobić makijaż, zadbać o strój. To są zupełnie inne relacje interpersonalne, przebywa się między ludźmi, rozwiązuje określone problemy. Emerytura oczywiście jest potrzebna, ale w pierwszych latach niezbyt korzystnie wpływa na życie człowieka. Widzę to po osobach w moim najbliższym otoczeniu.
Polityczne spory i emocjonalne utarczki nie są tylko domeną sejmu. Także w samorządach coraz częściej najważniejszą sprawą jest polityka, a nie działanie na rzecz miasta.
M.W.: W miarę wolnego czasu staram się bywać na sesjach Rady Miasta Włocławek i niestety potwierdzam, że są one mocno upolitycznione. Sesja nie jest miejscem do uprawiania polityki, bo to tylko szkodzi. Pamiętajmy, że radni są przedstawicielami Włocławka, Poznania czy Gdańska, a nie poszczególnych partii. Prezydent miasta powinien usiąść z wszystkimi przedstawicielami klubów, konsolidować i rozmawiać, wytyczać cele i starać się angażować wszystkich radnych do ich realizowania. Powiem szczerze, że w Polsce niewiele jest takich miast, w których istnieje taka sytuacja jak u nas. Niedawno radny Maciej Jarzembowski zarzucił mi, że przywiozłem do Włocławka posła z Wrocławia. Ale poseł Jaros pochodzi z naszego miasta, mieszkał tu prawie dwadzieścia lat i zna problemy Włocławka. A zaprosiłem go, aby opowiedział, jak można zarządzać miastem w z dobrym skutkiem dla mieszkańców. Oczywiście trudno jest porównywać potencjał obu miast, ale pewne pomysły można wykorzystać.
A jakie problemy, zdaniem posła Wojtkowskiego, ma Włocławek?
M.W.: Włocławek staje się coraz trudniejszym miejscem do życia. Wysokie bezrobocie, brak inwestorów, upadające firmy – wszystko to sprawia, że nasze miasto jest mało atrakcyjne. Powinniśmy wszyscy szukać rozwiązania, jak temu zaradzić.
Pamiętam jeszcze kilkanaście lat temu, do Włocławka na zakupy przyjeżdżało wielu płocczan. W tej chwili to my jeździmy do Płocka, bo to miasto jest ładne, coraz ładniejsze, powstają tu nowe firmy, instytucje, nowe galerie. Powstają, bo mieszkańców stać na zakupy. Czemu przytaczam przykład Płocka? Bo jeszcze kilkanaście lat temu miał mniej mieszkańców, bardzo podobną strukturę gospodarczą, ale dziś to miasto zupełnie inaczej funkcjonuje. Zostały obrane zupełnie inne priorytety. Zdaję sobie sprawę, że bardzo ważne są drogi, rewitalizacja, remont bulwarów, jednak to, niestety, nie da chleba mieszkańcom i nie przyniesie dodatkowych pieniędzy. Mało tego, to wszystko potem trzeba utrzymywać.
Cały czas powtarzam jak mantrę: na Włocławek trzeba znaleźć pomysł. Pewnie nigdy nie będziemy centrum przemysłowym ani turystycznym, ale wykorzystajmy te walory, które mamy.
Czyli jakie?
M.W.: Mało jest takich miast, gdzie Wisła przepływa praktycznie przez środek miasta. Bulwary zostały zabetonowane i co z tego wynika, skoro w otoczeniu mamy walące się domy. Z różnych względów włocławianie nie chcą odwiedzać tego miejsca. Po drugiej stronie mamy przepiękną dzielnicę Szpetal. Wokół miasta mamy otulinę lasów, Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy, aż się prosi o ścieżki rowerowe. Ale tutaj jest potrzebna rozmowa prezydenta z innymi samorządowcami.
W naszym regionie jest dużo nasypów kolejowych, które są własnością PKP. A na Pomorzu na tych nasypach robi się ścieżki rowerowe. Więc może by się „dogadać” z właścicielem, wydzierżawić, oczyścić i zrobić całą siatkę ścieżek.
Kujawy są pięknym regionem, tylko w umiejętny sposób trzeba ten potencjał wzmacniać i promować.