Red.: Pani poseł, jaka jest kondycja polskiej oświaty.
Domicela Kopaczewska: Biorąc pod uwagę przede wszystkim jakość pracy polskich nauczycieli, ich wiedzę merytoryczną, przygotowanie do pracy - ta kondycja jest bardzo dobra. Analizując w wielu aspektach jak wyglądają nasze placówki oświatowe, również oceniam to bardzo dobrze, choć w niektórych przypadkach jest potrzeba ich doposażenia. Przygotowanie szkół do funkcjonowania w XXI wieku czyli do cyfryzacji, komputeryzacji - w tych dziedzinach bardzo dużo się dzieje. W kwietniu ruszył pilotażowy program "Cyfrowa szkoła", którego celem jest przygotowanie polskich uczniów do odbioru i korzystania z nowoczesnych środków informatycznych. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych paru lat w każdej polskiej szkole będą tablice interaktywne, komputery, laptopy oraz e-podręczniki - projekt, który ma wejść w życie w 2013 roku.
Red.: Wyjaśnijmy przy okazji, jaką funkcję będzie pełnić e-podręcznik, bo niektórzy twierdzą, że zastąpi on zwykłe, papierowe podręczniki.
D.K.: Tradycyjny podręcznik to ważny element w procesie edukacji i większość szkół z nich korzysta. Przypomnę, że podręcznik nie jest obowiązkowy. Jeśli nauczyciel zdecyduje się na podręcznik i dokona wyboru, to dopiero wówczas staje się on obowiązkowy. Natomiast e-podręczniki mają być uzupełnieniem, a nie zastępstwem tradycyjnych podręczników. W najbliższym czasie powstanie ponad 18 propozycji e-podręczników i 2500 zasobów edukacyjnych. Będą one darmowe, każdy będzie mógł z nich korzystać i w dowolny sposób je przetwarzać. To będzie rewolucja technologiczna w polskich szkołach. Znamy doświadczenia innych krajów europejskich w tym zakresie i będziemy chcieli je wykorzystać tak, aby ten proces odbywał się jak najlepiej.
Do udziału w programie "Cyfrowa szkoła" zostały wylosowane szkoły podstawowe w powiecie włocławskim: w Brzeziu i Kruszynie, które same zdecydują co kupią: laptopy, komputery stacjonarne czy tablety. Uczniowie będą mogli korzystać z nich w domu lub, jak robi to większość szkół, w placówkach. Oprócz tego odbywają się szkolenia nauczycieli, aby byli przygotowani do wykorzystywania tych narzędzi w procesie edukacyjnym. A tak przy okazji - opowiadał mi jeden z wizytatorów o spotkaniu z uczniami - jeden z czwartoklasistów bardzo chwalił sobie tablice interaktywne i to, że nauczyciele coraz lepiej radzą sobie z ich obsługą.
Red. W tym roku szkolnym będzie obowiązywać nowa podstawa programowa, która została oprotestowana przez środowiska związane z oświatą, ale także przez polityków.
D.K.: Całkowicie identyfikuję się z założeniami podstawy, a szczególnie z propozycjami związanymi z kształceniem zawodowym. Co więcej, czuję się za nie odpowiedzialna, ponieważ byłam posłem prowadzącym zmiany ustawy w tym zakresie konsultując je między innymi z dyrektorami włocławskich szkół. Przypomnę, że mamy kształcić w zawodach podzielonych na kwalifikacje. Uczeń ma je zdobyć i zdać egzamin, a kiedy będzie starał się o pracę, nie będzie pytany, jaką szkołę ukończył, tylko jakie ma kwalifikacje, co potrafi robić. Ponadto jest zapewniona drożność kształcenia - ten, kto zechce zdobyć kolejny zawód, nie będzie musiał znowu uczyć się wiedzy ogólnej, tylko zawodowej.
Świat idzie gwałtownie do przodu, systematycznie pojawiają się nowe treści. Szkoła, która by miała tylko przekazywać wiedzę, jest absolutnie nie do zaakceptowania. Musimy dążyć do kształtowania postaw permanentnego doskonalenia, uczenia się i kreatywności poprzez przekazywanie części wiedzy, bo całości po prostu nie da się przekazać. Dzisiaj wiedzę czerpiemy nie tylko z książek, ale z Internetu czy innych nośników masowego przekazu. Oczywiście będą dyskusje, czy ten a może inny podręcznik ma być obowiązkowy, czy historia ma być pisana tak, a może inaczej. Rzeczywiście, znam słowa krytyki pod adresem nowej podstawy, ale przecież ludzie, którzy ją pisali, to nauczyciele, praktycy, osoby, które biorą za to odpowiedzialność. Najbardziej nośne politycznie są treści zawarte w podręcznikach. Na komisji edukacji odbyła się bardzo głęboka dyskusja nad podręcznikiem historii. Na szczęście minęły te czasy, że podręczniki piszą politycy. Oczywiście musimy zadbać o to, by podręczniki dopuszczone do użytku były dobre merytorycznie i metodycznie.
Red. Gorące dyskusje toczą się w jeszcze jednej sprawie. W latach 90-tych premier Tadeusz Mazowiecki, podobno na osobistą prośbę papieża Jana Pawła II, wprowadził naukę religii do szkół. Dziś coraz częściej słuchać opinie, że powinna ona wrócić do sal katechetycznych.
D.K.: Żyjemy w kraju demokratycznym, w którym każdy ma prawo wyznawać taką religię, jaką chce, choć większość Polaków deklaruje, że jest katolikami. Polska szkoła powinna dać szansę każdemu dziecku w zakresie zdobywania wiedzy nie tylko w zakresie religii, ale także etyki. Żeby nie było stygmatyzowania ucznia: ty jesteś dobry, bo chodzisz na religię lub jesteś fajny, bo nie chodzisz. Powinno być prawo wyboru dla rodzica dzieci najmłodszych a potem starszych uczniów, z czego będzie chciał korzystać. Bycie dobrym człowiekiem powinno obowiązywać każdego z nas. Nie jestem ani po stronie przeciwników nauki religii w szkołach, ani po stronie tych, którzy uważają, że nauka religii powinna być zapisana ustawowo.
Red. Pani poseł, to przyjrzyjmy się jeszcze nauczycielom. Zaskoczył mnie wynik pewnej sondy, w której internauci wskazali, że najciężej pracują górnicy, a zaraz po nich nauczyciele. Na co dzień jednak spotykamy się z trochę innym postrzeganiem ich pracy.
D.K.: Ostatnio uczestniczyłam w debacie zorganizowanej przez jedną z ogólnopolskich gazet. Na pytanie czego zazdrościmy nauczycielom, padły odpowiedzi: że pracują 18 godzin w tygodniu, mają dwa miesiące wakacji. Absolutnie nic bardziej mylnego. Praca nauczyciela to nie tylko zajęcia dydaktyczne, to także praca wychowawcy, spotkania z rodzicami, samokształcenie, zebraniach rady pedagogicznej i zespołów problemowych, przygotowanie pomocy dydaktycznych. Artykuł 42 Karty Nauczyciela wyraźnie mówi, że tydzień pracy nauczyciela nie może przekraczać 40 godzin. więc po coś ten zapis jest. Warto jest uświadomić społeczeństwu, ile naprawdę pracuje nauczyciel i jaką pracę wykonuje. To powinno być jasno zapisane, żeby nie budziło wątpliwości. Oczywiście zdarzają się tak zwani "nauczyciele dzwonkowi", ale zdecydowana większość to profesjonaliści.
Korzystając z okazji chciałabym życzyć wszystkim uczniom, aby szkoła była dla nich miejscem bezpiecznym, miejscem rozwijania się ich talentów, a nauczycielom - żeby mieli satysfakcję ze swojej pracy.