Ratusz nie zgadza się z zarzutami opozycji
Kilkanaście dni temu działacze PO zarzucili władzom miasta, że marnotrawią publiczne i unijne pieniądze w wyniku podpisywania niekorzystnych umów i aneksów, a także nie nakładają kar na wykonawców za nieterminową i złą realizację inwestycji. Ratusz twierdzi, że wszelkie dokumenty są zgodne z prawem, a dane prezentowane przez parlamentarzystów są zaczerpnięte " z kapelusza".
Przypomnijmy: Senator Andrzej Person, posłowie Domicela Kopaczewska i Marek Wojtkowski oraz szef klubu radnych PO Sławomir Bieńkowski chcą bliżej przyjrzeć się włocławskim inwestycjom realizowanym między innymi za unijne pieniądze. Twierdzą, że pieniądze są marnotrawione poprzez zawieranie niekorzystnych umów i aneksów. Działacze zarzucają także władzom miasta, że w minimalnym stopniu nakładają kary na wykonawców za złą i nieterminową realizację inwestycji.
Dysponujemy pewnymi dokumentami, ale wkrótce wystąpimy o udostępnienie pozostałych, by uzyskać więcej dowodów na niewłaściwe gospodarowanie publicznymi pieniędzmi zapowiadali.
Ratusz twierdzi, że wszelkie umowy i aneksy są zgodne z literą prawa.
Zdziwiło mnie to, że włocławscy parlamentarzyści wypowiadają się w kwestiach, o których mają co najmniej blade pojęcie. Mówią o fikcyjnych danych, liczbach i wydarzeniach, które nigdy nie miały miejsca. Ich wiedza była z przysłowiowego kapelusza. Chcemy te "zarzuty" wyjaśnić w sposób niepolityczny, a merytoryczny komentował prezydent Andrzej Pałucki.
Gospodarz miasta i jego zastępca odnieśli się przede wszystkim do informacji o tym, że miasto "lekką ręką przedłuża terminy poszczególnych inwestycji i nie nalicza kar wykonawcom".
To absolutna nieprawda zdecydowanie twierdzi Jacek Kuźniewicz.
W ogłoszeniach przetargowych są zawarte informacje na temat zmian, jakie mogą wystąpić podczas realizacji danej inwestycji. Zmiany dotyczą między innymi terminu wykonania prac.
Zapis brzmi następująco: termin zakończenia realizacji może być przedłużony, w przypadku wystąpienia niekorzystnych warunków atmosferycznych powodujących wstrzymanie wykonania umowy. Tu podaje się określony czas, różny ze względu na specyfikę danej inwestycji wyjaśnia Kuźniewicz.
Zastępca prezydenta zdementował informacje podana przez opozycje dotyczące wysokości kar, jakie miasto powinno naliczać za niedotrzymanie umów.
Zamówienie wynosiło 473 tysiące złotych, a koledzy z PO wyliczyli, że na wykonawcę powinniśmy nałożyć karę w wysokości 400 tysięcy. W błyskawicznym tempie przegralibyśmy proces sądowy z wykonawcą tłumaczył Kuźniewicz. Gospodarze miasta poinformowali także, że w latach 2010 – 2013 nałożono 29 kar finansowych w ramach podpisanych umów. Jedna nich dotyczyła wadliwej dokumentacji segmentu żywieniowego w Zespole Szkół nr 3.
Ratusz zapewnia, że każda inwestycja jest prowadzona pod nadzorem odpowiednich służb. Urząd Miasta wynajmuje - najczęściej zewnętrznego - inżyniera kontraktu, którego zadaniem jest pilnowanie zgodności realizacji prac przez wykonawcę z projektem i sztuką budowlaną. Jeśli stwierdzi przesłanki uniemożliwiające dany etap prac, wstrzymuje je i wpisuje decyzję do dziennika budowy.
My to wszystko przeliczamy, przekazujemy do służb prawnych w urzędzie, które oceniają postanowienie inspektora pod względem formalno-prawnym. Na tej podstawie przygotowywany jest aneks do umowy mówił zastępca prezydenta miasta.
Andrzej Pałucki skomentował także słowa posła Marka Wojtkowskiego dotyczące wspólnie pozyskanych środków finansowych na remont "jedynki". - To było sto milionów złotych pochodzących z budżetu państwa - cytował posła prezydent.
Prezydent stwierdzi, że liczne, bardzo drobiazgowe kontrole przeprowadzone w związku z inwestycjami, nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Nie obawia się także zapowiadanej w II półroczu kontroli NIK.
Zaczynam za to wstydzić się za włocławskich parlamentarzystów, że nie znają ani podstawowych funduszy, z których prowadzi się inwestycje w mieście, ani kwot, a nawet nie chcą poznać faktów podsumował Andrzej Pałucki.