Coraz większy problem z wandalami
Zniszczone ekrany akustyczne, wybite szyby w wiatach autobusowych, zdziesiątkowane ekrany ochronne. Problem dewastacji jest coraz większy. I coraz większe koszty ponosi miasto naprawiając zniszczone obiekty.
Podczas przebudowy pierwszego odcinka drogi krajowej nr 1, wzdłuż jezdni, pojawiły się ekrany ochronne. Miały one zabezpieczyć przechodniów przed ochlapaniem przez jadące auta wodą z kałuż. Dzisiaj z barier pozostały mierne resztki.
Zostały zniszczone przez wandali, którzy wycinają konstrukcje metalowe i wywożą je na złomowiska. A my będziemy musieli je ponownie montować z uwagi na wymogi bezpieczeństwa. Nie wiem, na jak długo pozostaną na swoich miejscach mówił podczas konferencji prasowej prezydent miasta.
Problem dewastacji na co dzień odczuwają także pasażerowie MPK, którzy czekają na autobus pod wiatami z wybitymi szybami. Ostatnio wandale "uaktywnili się" również przy postawionych na ulicy Toruńskiej ekranach dźwiękochłonnych.
To nie nasze fanaberie, ich usytuowanie wynika z mapy akustycznej i decyzji środowiskowej wojewody kujawsko-pomorskiego. Tam gdzie się pojawiły, stały się celem wandali. Podczas minionego tygodnia zostały zbite trzy potężne elementy bariery dźwiękochłonnej. To są kolejne koszty wyjaśniał Andrzej Pałucki.
Zdaniem prezydenta mieszkańcy zbyt rzadko reagują na akty wandalizmu i zachęca do powiadomienia o dewastacjach odpowiednich służb.