PO wylicza koszty i uchybienia na "jedynce"
Przedstawiciele klubu radnych PO posiłkując się prezentacją multimedialną zaprezentowali dokumenty, z których wynika, że przebudowa drogi krajowej nr 1 jest zbyt kosztowna i wadliwa. Ratusz wyjaśnia, że podejmując się inwestycji bazował na nie do końca poprawnym projekcie.
To już druga w tym tygodniu konferencja prasowa poświęcona wydatkom związanymi z przebudową krajowej "jedynki". W poniedziałek radni klubu PiS mówili o kosztach realizacji przebudowy dwóch etapów krajowej "jedynki" analizując kwoty przetargowe, faktyczne wydatki i kary, które płaci miasto. Przeczytaj
W środę temat DK 1 powrócił za sprawą przedstawicieli klubu radnych PO, którzy prezentowali dokumenty oraz zdjęcia ilustrujące stan jezdni, chodników i zjazdów. Sławomir Bieńkowski przypomniał, że w styczniu tego roku, na zapytanie senatora Andrzeja Persona, Ministerstwo Transportu odpowiedziało, że suma kar naliczonych na inwestycję przebudowa drogi krajowej nr 1 wyniosła 12,5 miliona złotych.
One nie wynikają tylko z wydatków niekwalifikowalnych jak twierdzi Jacek Kuźniewicz, ale przede wszystkim z podpisywania aneksów dotyczących przedłużenia terminów prac mówił szef klubu radnych PO prezentując kolejne dokumenty.
Radni odnieśli się także do stanu drogi, na której już półtora roku temu pojawiły się koleiny. Jak wspomniał Bieńkowski, w odpowiedzi na jego interpelację prezydent stwierdził, że wszelkie usterki są kierowane do wykonawcy celem ich usunięcia.
Do tej pory nie zostały usunięte. W dokumentach jest nadmienione, że jest 48 miesięcy gwarancji. Pytam się, na co czekamy mówił radny.
Stan nawierzchni to nie jedyna usterka, która pojawiła się na wyremontowanej "jedynce". Jak widać na zdjęciach dużo do życzenia pozostawiają także ułożone chodniki czy rozjechana kostka brukowa w miejscach przeznaczonych na zawracanie.
Może to wynikać ze złego zaprojektowania "zawrotek", zbyt wąskich, by mógł tam zawrócić samochód ciężarowy lub ze złego wykonania prac drogowych sugerował radny.
Jak się okazuje, w projekcie rzeczywiście były błędy.
Kiedy zaczęliśmy realizację przebudowy "jedynki", okazało się, że projekt, który powstał w 2004 roku, został przygotowany niesolidnie, nierzetelnie. Bydgoskie biuro odpowiedzialne za projekt przestało funkcjonować i można było zweryfikować błędów wyjaśnia Monika Budzeniusz, rzecznik prasowy prezydenta miasta.
Stąd też pojawiły się aneksy co do wydłużenia terminu wykonanych prac. A co z karami, o których mówili radni PiS i PO?
Te kary to są tak naprawdę wydatki niekwalifikowane, które w projekcie powstają, a do których Unia Europejska nie dokłada swoich środków. Takim wydatkiem jest chociażby zjazd do Karczmy Kujawskiej. Ten fragment miał wyglądać inaczej, ale na wniosek mieszkańców, zmieniliśmy jego kształt wyjaśniał Marek Wiliński, rzecznik prasowy MZD.