Tania, okazyjna dzierżawa na przystani?
Radni klubu PO zarzucają ratuszowi, że za zbyt małe pieniądze wydzierżawił pomieszczenie na restaurację, która ma funkcjonować na miejskiej przystani. Pytają też, dlaczego do przetargu nie przystąpiła miejska spółka "Baza".
Miasto jest po to, aby realizować dla mieszkańców ich ważne potrzeby w zakresie komunikacji, transportu, kultury czy rozrywki - tak rozpoczął konferencję prasową Sławomir Bieńkowski, przewodniczący klubu radnych PO.
Basen miejski, który kosztował 20 milionów złotych czy przystań wybudowaną za około 30 mln zł, to pieniądze idące z kieszeni wszystkich nas, podatników miasta i dotacji rządowych mówił radny przypominając przetarg przed dwóch lat.
Wtedy to dyrektor OSiR, za wynajem powierzchni pod kręgielnię zgodził się na stawę 3,50 zł za m² , co jest stawką niespotykaną we Włocławku.
Myślałem, że takie kuriozalne ceny nie pojawią się już po raz kolejny mówił szef radnych PO.
Kolejny sporny punkt, na który zdecydowało się miasto, to niepobieranie opłat za czynszu, kiedy to zwycięzca przetargu będzie przygotowywał obiekt do użytkowania.
Nigdy nie widziałem zapisu, kiedy to właściciel lokalu rezygnuje z czynszu na czas adaptacji lokalu, co oznacza mniejsze wpływy do kasy miasta. A wiele takich umów przejrzałem twierdzi Sławomir Bieńkowski.
Szef radnych klubu PO pyta także, dlaczego po raz kolejny miasto wyznaczyło dość krótki czas przystąpienia firm do przetargu i dlaczego nie wzięła w nim udziału spółka miejska "Baza". Na zarzuty opozycyjnych radnych odpowiada Jacek Kuźniewicz.
Przetarg odbył się zgodnie z wszelkimi zasadami, które pry tego typu procedurze są określone. To, że zgłosił się jeden oferent, to nie jest ani wina, ani rola miasta, tak samo jak ustalanie ceny wyjaśniał zastępca prezydenta miasta.