Sądowy finał tragedii sprzed czterech lat
Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok zasądzony w I instancji: myśliwy, który podczas nocnego polowania zastrzelił kobietę, został skazany na dwa lata więzienia z zawieszeniem wykonania kary na pięć lat i dwa tysiące złotych grzywny.
Tragedia wydarzyła się w 2010 roku. Kilku myśliwych przyjechało na polowanie. Ich celem miały być dziki poruszające się w uprawie kukurydzy. W pewnym momencie jeden z myśliwych zobaczył jakiś ruch, dostrzegł niską sylwetkę, usłyszał odgłos łamanych kolb i oddał strzał. Jak się okazało strzelił do kobiety, która wraz z mężem kradła kukurydzę.
Sąd Rejonowy w Lipnie, za nieumyślne spowodowanie śmierci, skazał mężczyznę na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Obrona wniosła apelację twierdząc, że myśliwy strzelał do dzika, kula przeszła przez zwierzę i trafiła w kobietę. Inna wersja przedstawiona przez obronę była następująca: kobieta stała blisko dzika, strzał ominął jednak zwierzę i trafił w ofiarę.
Jednak wszelkie argumenty obrony zostały odrzucone. Po przeanalizowaniu materiału dowodowego i ponownym przesłuchaniu biegłego w zakresie łowiectwa, Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok, który zapadł w I instancji.
W swojej apelacji obrońca nie podniósł żadnych nowych istotnych okoliczności, które mogły podważy tok rozumowania i trafność wyroku sądu rejonowego mówił przewodniczący składu sędziowskiego Stanisław Iglewski.
Zdaniem sadu tłumaczenia oskarżonego, że strzelał do dzika, nie mogą by prawdą, bo zaprzeczają tej teorii zeznania świadka, opinie sądowo-lekarskie, opinie biegłego z zakresu balistyki oraz pozostałe materiały dowodowe.
Sędzia Stanisław Iglewski, opierając się na opinii biegłego z zakresu łowiectwa stwierdził także, że w pobliżu kobiety nie mogły przebywać dziki, bo ich naturalną reakcją na obecność człowieka jest ucieczka.
Orzeczenie sądu jest prawomocne i nie podlega zaskarżeniu w normalnym trybie instancyjnym.