Sylwester miejski - i kto to wymyślił?!
Miało być inaczej niż w poprzednich latach. Wyszło tragicznie - koncert smyczkowy prawie uśpił uczestników imprezy, odliczanie zaczęło się cztery minuty przed północą, a fajerwerki zapamiętamy jako jedną wielką chmurę dymu.
Nowy Rok dla Włocławka nie zaczął sie pomyślnie. Impreza zorganizowana na Zielonym Rynku była co najmniej smętna. I nic w tym dziwnego, bo przez długie minuty przygrywał nam zespół smyczkowy. Miało być oryginalnie, wyszło żenująco.
Kto odpowiada za organizację i kto się zgodził na taki występ. Na następny raz niech Sylwestra zorganizuje zakład pogrzebowy, będzie tak samo "uroczyście i dostojnie" jak teraz mówili rozżaleni mieszkańcy popijając szampana, ale do szampańskiego nastroju było im bardzo daleko.
Nie wiadomo dlaczego odliczanie do północy rozpoczęło się na cztery minuty przed północą, więc siłą rzeczy powitaliśmy Nowy Rok wcześniej niż pozostali Polacy. Kilkuminutowy pokaz sztucznych ogni też nie można zaliczyć do udanych, bo fajerwerki były nieciekawe, a poza tym zamiast błyszczeć na niebie, zadymiły Zielony Rynek.
W najbliższych dniach poinformujemy, kto odpowiada za taką organizację miejskiej imprezy i ile trzeba było za nią zapłacić.