MOPR pomaga czy szkodzi podopiecznym?
Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie wspiera swoich podopiecznych w różnorodny sposób. Często jednak słyszy się opinie, że przyznawanie zasiłków pieniężnych czy dopłat do mieszkań powoduje, że sami zainteresowani nie garną się do tego, aby samodzielnie poprawić swoją sytuację.
Podopieczni MOPR zgłaszają się o pomoc najczęściej, kiedy stracą pracę, nastąpi znaczące pogorszenie się warunków materialnych lub przydarzy się ciężka choroba. W ubiegłym roku z różnorodnych zasiłków korzystało prawie 7 tysięcy rodzin czyli 13 316 osób.
Ale są i tacy, którzy "przyzwyczaili się" do tego, że systematycznie otrzymują zasiłki, bony żywnościowe czy dopłatę do mieszkań i w żaden sposób nie próbują poprawiać swojej sytuacji. Przeciwnicy takiej formy pomocy wskazują także, że korzystający ze wsparcia podjeżdżają po pieniądze "wypasionymi" samochodami.
To nie do końca prawda mówi pełniący obowiązki dyrektora MOPR Piotr Grudziński.
W 2014 roku liczba osób korzystających z pomocy nieznacznie spadła o około 450 rodzin.
Wiele zależy od ustawodawcy, bo jeśli mówi, że zasiłek należy się od określonej kwoty, to każdy kto się kwalifikuje, korzysta z zasiłku. My natomiast nie mamy podstaw, aby tego zasiłku nie przyznać. Jeśli nie damy, to dana osoba odwołuje się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. A SKO mówi: dać i nie patrzy na sytuację tylko na suchy przepis - wyjaśnia Grudziński i mówi, że placówka nie ma narzędzi, aby zweryfikować rzeczywistą sytuację podopiecznych.
Samochód mama mi pożyczyła i przyjechałem po zasiłek, żeby szybciej - takie tłumaczenia słyszymy dodaje.
W niedalekiej przyszłości sytuacja może się jednak zmieni, ponieważ ustawodawca chce wprowadzić zapisy, aby pracownik socjalny mógł weryfikować stan konta w banku. Obecnie zasiłki przyznaje się tylko na podstawie oświadczenia danej osoby.
Piotr Grudziński przypomina, że MOPR nie może być kojarzony tylko i wyłącznie z przydzielaniem zasiłków.