Joanna Kozińska, przewodnicząca Rady Nadzorczej, o przyczynach odwołania prezesów mówić nie chciała. Bardziej rozmowny był prezydent miasta.
Pierwszą przyczyną był panujący nieporządek w mieście i to nie tylko w postaci dzikich wysypisk. Kolejny powód, to permanentny brak chęci współpracy, który w ostatnim czasie się potęgował wyjaśniał Marek Wojtkowski.
Okazuje się, że prezes i jego zastępca bardzo dobrze zabezpieczyli się przed ewentualnym zwolnieniem z pracy - mieli zawarte trzy umowy ze spółką, umowę o pracę z członkami zarządu, umowę o pracę na stanowiskach dyrektorskich na wypadek odwołania ze stanowiska członka zarządu oraz umowę o zakazie konkurencji. Po ich rozwiązaniu byli prezesi, mimo że nie pracują, będą odbierać wynagrodzenie i to niebagatelne.
Prezydent Wojtkowski nie kryje zaskoczenia, że członkowie zarządu spółki byli zabezpieczeni aż trzema umowami.
Jeśli chodzi o zakaz konkurencji, to w spółce miejskiej jest to ewenement. Rozumiem w dużych spółkach giełdowych czy korporacyjnych, gdzie bardzo często taki zakaz wpisuje się do kontraktów powiedział prezydent.
Edward Ziemski, były prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej "Saniko", zarabiał rocznie sto dziewięćdziesiąt trzy tysiące złotych.