Mecz celnym rzutem za dwa punkty otworzył po asyscie Dulkysa Michał Sokołowski. Szybko jednak „dwójkę” oddał Prince, który po wsadzie Hajrića w kolejnej akcji trafił za linii 6.75m. Po kolejnych akcjach Hajrića i Dulkysa włocławianie wciąż prowadzili (8:7). Trzy kolejne akcje Anwilu skutecznie wykończył Deividas Dulkys, jednak niepilnowany Taylor czyściutko trafił za trzy doprowadzając do remisu. Goście złapali wiatr w żagle i zaczęli powiększać przewagę. Najpierw Prince trafił za trzy, a po niecelnym rzucie Hajrića dwa punkty dołożył Filip Dylewicz. Punktowali Katnić i Kostrzewski zmniejszając nieco stratę, jednak Prince na 3 sekundy przed końcem kwarty rzucił powiększając przewagę do sześciu punktów (16:22).
Początek drugiej odsłony gry należał do gości. Po skutecznych akcjach Dylewicza, Wiśniewskiego i Kuliga zwiększyli przewagę do 12 „oczek”. Niemoc Anwilu przerwał dopiero po czterech minutach Dulkys rzucając za dwa punkty. Stelmach trafił z dystansu, a w Anwilu wciąż brylował Deividas skutecznie kończąc trzy kolejne akcje. Goście stracili skuteczność i zaczęli popełniać liczne starty. Cztery punkty dołożył Kostrzewski i Anwil zbliżył się do rywala na trzy punkty. Niestety nieupilnowany Stelmach rzucił kolejną „trójkę”. W końcówce ładne wejście zaliczył jeszcze Seid Hajrić, jednak po chwili czystym rzutem zza linii 6.75 kwartę zakończył Wiśniewski (36:43).
Po przerwie Wiśniewski kontynuował swój koncert – najpierw skutecznie wbił się pod kosz, by po chwili wykorzystać dobre podanie Tayolra i trafić za trzy punkty. Na szczęście „trójką” zrewanżował się Katnić, a po błędzie Żigeranovića punktował spod kosza Kostrzewski. Nieskutecznośc gości szybko została wykorzystana przez Anwil, który po dwójce Hajrića i trójce Dulkysa doszedł rywala na dwa punkty. Niestety włocławianie stanęli i przez następne cztery minuty zdołali trafić zaledwie dwa punkty (Hajrić). Turów skrzętnie wykorzystał niemoc gospodarzy i znów powiększył przewagę do 11 punktów. Po obu stronach wkradła się nerwowość i koszykarze seryjnie spopełniali błędy. Po rzutach wolnych Dulkysa i Mijatovića Anwil zakończył trzecią ćwiartkę siedmiopunktową stratą (55:62).
Początek ostatniej części meczu należał do Anwilu. Clanton do spółki z Hajrićem doprowadzili do remisu i na niespełna 7 minut przed końcową syreną mecz rozpoczął się na nowo. Po stracie Taylora za trzy trafił niezawodny Dulkys, po chwili spod kosza po 2 punkty dołożyli Dusan Katnić oraz Seid Hairić i Hala Mistrzów oszalała. Na cztery minuty przed końcem z 7 punktów straty zrobiło się 7 punktów przewagi i wydawało się, że zwycięstwo jest dla gospodarzy na wyciągnięcie ręki. Niestety, po zejściu Dulkysa gra kompletnie siadła i Anwil bezradnie przyglądał się jak goście odrabiają starty. Niecałą minutę zajęło Turowowi zniwelowanie wypracowanej z wielkim trudem siedmiopunktowej przewagi włocławian. Goście złapali odpowiedni rytm i już nie zamierzali oddać naszym inicjatywy. Celne rzuty Prince’a i Kuliga w końcówce pozwoliły koszykarzom PGE po raz kolejny zbudować bezpieczną przewagę, której nie oddali już do końca. Wynik, z rzutów wolnych, ustalił Taylor i druga z rzędu porażka „Rottweilerów” stała się faktem (75:83).
Anwil Włocławek – PGE Turów Zgorzelec 75:83 (16:22, 20:21, 19:19, 20:21)
Anwil: Dulkys 25, Hajrić 19, Kostrzewski 10, Katnić 7 (5as), Sokołowski 4 (6zb), Mijatović 4, Clanton 6 (6zb)
Turów: Prince 20 (9zb), Wiśniewski 18 (6as), Kulig 13, Taylor 10, Dylewicz 8 (9zb), Stelmach 7, Zigeranović 5, Karolak 2