Sprzedam smycz, pies – gratis
Polacy błyskawicznie znaleźli sposób na „obejście” przepisów znowelizowanej ustawy o ochronie zwierząt. Ponieważ od 1 stycznia obowiązuje między innymi zakaz handlu zwierzakami poza terenem ich hodowli, sprzedawcy oferują obroże, smycze lub karmę z gratisem. Żywym.
Za smycz z obrożą trzeba zapłacić około 500 złotych. Drogo? Niekoniecznie, bo do psich gadżetów sprzedający dodaje jeszcze psa. Tego, którego od nowego roku nie można sprzedać poza miejscem hodowli czyli na rynku lub targowisku. Ustawa zakazuje także rozmnażania psów i kotów w celach handlowych. Co zatem zrobić ze zwierzętami, których nie udało się sprzedać do końca ubiegłego roku?
W styczniu na aukcjach internetowych i ogłoszeniach zamieszczanych na portalach zaczęły się ukazywać ogłoszenia o sprzedaży zwierzęcych akcesoriów, do których „dołączony” jest pies. Ceny kształtują się od 300 do 900 złotych. Tego typu anonse pilnie są śledzone przez obrońców zwierząt, którzy proszą administratorów portali o usuwanie ogłoszeń.
Psy wyglądające na rasowe a pochodzące z nielegalnych hodowli trafiają także do schronisk dla zwierząt. W samym krakowskim schronisku na początku stycznia opiekę znalazło około 100 psów i kotów porzuconych rzez pseudohodowców.
Na szczęście inaczej wygląda sytuacja we włocławskim schronisku. Do 25 stycznia przyjęliśmy 31 psów, identyczną ilość jak przed rokiem. Najczęściej są to „prezenty” pod choinkę, które po kilkunastu dniach znudziły się właścicielom. Bo okazało się, że z psem trzeba wyjść na spacer, poświęcić mu czas, pobawić się – mówią pracownicy schroniska. Mieliśmy także jeden telefon, co zrobić ze szczeniakami, które nie zostały sprzedane.
Obecnie w schronisku jest około 170 psów, które czekają na przemyślaną i odpowiedzialną adopcję. Jeśli ktoś chciałby przygarnąć zdrowego, zaszczepionego, odrobaczonego, wiernego psiaka, może to zrobić codziennie odwiedzając schronisko.