A to byli przebierańcy...
W ostatnią niedzielę karnawału ulicami Włocławka przemaszerował barwny korowód grup zapustnych. Mimo niesprzyjającej pogody paradę przebierańców oglądała spora ilość mieszkańców miasta, którzy wielokrotnie byli „atakowani” przez diabły, wiedźmy, bociana czy śmierć.
19 lutego mieszkańcy Włocławka po raz dwudziesty trzeci obejrzeli barwny korowód grup zapustnych, których postacie i zachowania wskazują na dawny, magiczny sens. W maszkarach zwierzęcych: kozy, bociana, niedźwiedzia i konia ukryty jest wegetacyjny charakter tych obchodów, a w ich rytualnych zachowaniach jeszcze nadal można odczytać pragnienie odpędzenia zimy i przywołania wiosny – pory budzącego się życia.
Obok maszkar zwierzęcych w zwyczajach zapustnych występują także tradycyjnie postaci Cyganów, Żydów, a także istoty ze świata nadprzyrodzonego, jak diabeł, śmierć, czy fantastycznego i wiele innych. Towarzyszące obchodom zapustnym głośne trzaskanie z batów, dźwięki dzwonków, odgłosy kłapiących szczęk maszkar zwierzęcych, to ślady dawnych wierzeń, a przede wszystkim wiary, że wszelkie zło odpędzić można głośnym hałasem.
Korowodowi przyglądała się spora ilość mieszkańców miasta, którzy niejednokrotnie z piskiem uciekali przez diabelskimi widłami, kosą śmierci i dziobem bociana. Świetna impreza dla dużych i małych. Jestem pełna podziwu dla przebierańców, którzy tak żywiołowo i z humorem prezentują się w pochodzie. Szkoda jedynie, że służby odpowiedzialne na odśnieżanie, nie uprzątnęły placu przy Zielonym Rynku, bo woda i błoto sięgały powyżej kostek u nóg – powiedziała pani Anna, która oglądała korowód razem z córkami.
Organizatorem ulicznej parady było Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku, zaś wsparcie finansowe zapewnili: Urząd Miasta Włocławek, Urząd Gminy Lubanie, Urząd Gminy i Miasta Lubraniec.