Kiedy bieda ma twarz dziecka
Najnowsze dane obrazujące skalę biedy, która dotyka polskie dzieci są przerażające. Z informacji uzyskanych na podstawie badania budżetów domowych wynika, że w Polsce w 2010r. w biedzie żyło co piąte dziecko, czy nastolatek w wieku do lat 18. Równie niepokojące są dane mówiące, że co trzecia osoba żyjąca w warunkach skrajnego ubóstwa nie ukończyła 18 lat. Najbardziej zagrożoną ubóstwem grupę stanowią rodziny wielodzietne.
W powszechnej świadomości biologiczne skutki ubóstwa to problemy społeczne, które dotyczą głównie krajów słabo rozwiniętych. Niestety obrazy, które kojarzą nam się z daleką Afryką, to wciąż smutna codzienność wielu polskich dzieci. Efektem niedożywienia młodych ludzi są niedobory, które skutkują częstą zapadalnością na choroby przewlekłe, problemami w nauce czy zaburzeniami w rozwoju emocjonalnym (np. niskim poczuciem własnej wartości).
Na dobry początek ciepły posiłek
Od kilku lat media nagłaśniają problem niedożywienia uczniów i informują o akcjach i programach prowadzonych przez władze, instytucje lokalne i organizacje pozarządowe, których celem jest walka z głodem wśród najmłodszych. Takie działania podejmuje m.in. Polska Akcja Humanitarna, której program Pajacyk pozwolił sfinansować już ponad 10 milionów posiłków dla dzieci w szkołach i świetlicach środowiskowych. Podobnym przykładem jest program społeczny Podziel Się Posiłkiem, realizowany przez firmę Danone we współpracy z Fundacją Polsat i Federacją Polskich Banków Żywności. Część zysków ze sprzedaży produktów oznaczonych logo – talerzykiem firma przekazuje na walkę z niedożywieniem dzieci. Ważny element programu stanowi coroczna Ogólnopolska Zbiórka Żywności Podziel Się Posiłkiem, prowadzona przez Banki Żywności. W ubiegłorocznej edycji akcji dzięki hojności Polaków i zaangażowaniu 31 tysięcy wolontariuszy udało się zebrać 504 tony żywności.
Zaklęty krąg ubóstwa
Bycie biednym dzieckiem to nie tylko niedojadanie albo w skrajnych przypadkach zwyczajne głodowanie, mieszkanie w złych warunkach, chodzenie w niemodnych ciuchach czy brak zeszytów i podręczników. Już sama świadomość ubóstwa ma ogromny wpływ na rozwój emocjonalny młodego człowieka i jego relacje z rówieśnikami. Dla takiego dziecka szkoła nie jest miejscem intelektualnego i społecznego rozwoju – dla niego szkoła jest polem codziennej walki z upokorzeniem i wstydem z powodu biedy. To wszystko, w połączeniu z częstym brakiem pozytywnych wzorców moralnych w najbliższym otoczeniu pozwala przypuszczać, że biedne dzieci – tak jak niegdyś ich rodzice – staną się w przyszłości biednymi dorosłymi. Brak wykształcenia skutecznie przekreśli ich szanse na osiągnięcie sukcesu zawodowego. Według wszelkiego prawdopodobieństwa będą się utrzymywać z pomocy społecznej albo, w najlepszym przypadku, z najniżej opłacanej pracy.
Sposobem na wydźwignięcie się z ubóstwa w dłuższej perspektywie jest edukacja. Chociaż trudno odmówić temu stwierdzeniu słuszności, to pamiętać trzeba, że warunkiem skutecznej edukacji jest wyrównanie szans edukacyjnych ubogich dzieci i sprawienie, że choć na chwilę zapomną o swojej trudnej sytuacji.
Z ulicy do świetlicy
Jedną z inicjatyw służących wyrównywaniu szans edukacyjnych wśród dzieci, które wychowują się w trudnych warunkach i mają przez to problemy w nauce, jest program Akademia Przyszłości organizowany przez Stowarzyszenie Wiosna. Podczas cotygodniowych spotkań wolontariusze pomagają uczniom w nadrabianiu szkolnych zaległości oraz dzielą się z nimi swoją wiedzą i zainteresowaniami. Oprócz wspólnego pokonywania edukacyjnych trudności tutorzy starają się wzbudzić u swoich podopiecznych wiarę we własne możliwości i udowodnić, że są potrzebni i wyjątkowi.
Wyrównywanie szans edukacyjnych to bardzo szerokie pojęcie. W przypadku świetlic środowiskowych główne wyzwanie polega na tym, aby dzieci mogły doświadczyć normalności, zobaczyć inną rzeczywistość niż ta, którą mają na co dzień, że można ze sobą rozmawiać, nie krzycząc, że pewne rzeczy robi się o stałych, ustalonych porach. Trzeba jednak pamiętać, że wyrównywanie szans to nie tylko aspekt edukacyjny. Sama nauka niewiele da, jeśli się nie rozwinie u dziecka zainteresowań i uzdolnień, nie zainwestuje w rozwój na poziomie emocjonalnym, poznawczym mówi Maria Rożynek, psycholog
W naszych rękach szansa na ich normalne dzieciństwo
Chociaż takich pozytywnych przykładów walki ze skutkami ubóstwa wśród najmłodszych w Polsce z roku na rok przybywa, to oczywiste jest, że sama działalność organizacji pozarządowych nie zlikwiduje problemu. Konieczna jest długofalowa i konsekwentna polityka państwa – na rzecz wzrostu gospodarczego, a zwłaszcza walki z bezrobociem i podniesienia poziomu świadczeń społecznych. Czy to oznacza, że my – zwykli ludzie nie możemy nic zrobić? Na pewno nie! Skoro nie możemy zapobiec złu, to przynajmniej próbujmy łagodzić jego skutki. Pamiętajmy też o tym, że każdy z nas może pomóc, a pomoc ta często zajmuje tylko kilka sekund. To może być kliknięcie w brzuszek Pajacyka, wspieranie akcji Podziel Się Posiłkiem czy odpisanie 1% podatku w trakcie corocznego rozliczania się z Urzędem Skarbowym. Z roku na rok wzrasta również zainteresowanie wśród Polaków przekazywaniem 1% podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Z informacji Ministerstwa Finansów wynika, że przy okazji rozliczenia za 2010 r. padła rekordowa kwota. Ponad 10 milionów osób wsparło swoim podatkiem fundacje i stowarzyszenia mające status organizacji pożytku publicznego, przekazując 400 milionów zł. Zwiększająca się w tym również liczba osób przekazujących swój 1% na pomoc dzieciom jest nie tylko optymistycznym sygnałem dla nas, ale przede wszystkim dla nich, dzieci ulicy; sygnałem, że ich los jest dla nas ważny.