Jeszcze jakiś czas temu poruszał się na wózku inwalidzkim i spędzał czas w towarzystwie pozostałych mieszkańców DPS. Od kiedy pogorszył się jego stan fizyczny, leży w łóżku. Nie chce z nikim rozmawiać.To nie jest odosobniony przypadek, kiedy rodzina zostawia seniora w domu opieki i na tym kontakt się kończy – opowiada Jarosław Pułanecki, dyrektor DPS. - Zdarza się, że krewni wręcz zastrzegają, że nie życzą sobie żadnego kontaktu. Tak było w przypadku mężczyzny, który całe życie był okrutny dla rodziny. Czasem nawet rodziny nie wiedzą, że ich krewny już zmarł. Nie było jak ich o tym poinformować, bo nie zostawili danych do kontaktu lub zapomnieli powiadomić o zmianie numeru telefonu czy adresie zamieszkania.
Każdy z seniorów to inna historia życia i inne powody, dla których jesień życia spędzają w domu opieki. Coraz częściej przyczyną jest wyjazd rodziców i wnuków za granicę. Obserwujemy także, że systematycznie powiększa się ilość osób, które nie mogą samodzielnie egzystować – leżą w łózkach i wymagają całodobowej opieki, a tej na należytym poziomie rodziny nie są im w stanie zapewnić – wyjaśnia dyrektor. Ale są tu także osoby sprawne, w pełni samodzielne, dla których żadnego problemu nie ma na przykład z wyjazdem do centrum Włocławka. Dlaczego zamieszkały w DPS? To już jest indywidualna decyzja danej osoby i jej rodziny – mówi dyrektor placówki.
Czasem po prostu nie da się mieszkać i funkcjonować pod jednym dachem. Jedna z mieszkanek opowiadała, że zamieszkała z synem i jego żoną, a tam była jeszcze matka synowej. Nie mogli znaleźć porozumienia, ktoś musiał odpuścić – opowiada Pułanecki. - Inna pani trafiła do nas po tym, jak jej adoptowany syn sprzedał mieszkanie i oboje wylądowali w schronisku dla bezdomnych. On w dalszym ciągu tam przebywa.
Pani Grażynka mieszka tutaj już od 10 lat. Z uśmiechem kłania się wszystkim napotkanym ludziom, mimo że widziała ich zaledwie parę chwil temu. Cierpi na demencję i nie pamięta wiele ze swojego życia. Nawet tego, że poznała tu swojego drugiego męża. Jest bardzo towarzyska. Lubię sobie porozmawiać i pośpiewać – mówi kobieta prezentując swoje wokalne umiejętności. Mieszkańcy mają różnorodne zajęcia aktywizujące, podczas których mogą realizować swoje talenty manualne czy wokalne. Wszystkie zajęcia bardzo korzystnie wpływają na psychikę seniorów i ich kondycję fizyczną.
Jedną z najstarszych mieszkanek jest 95-letnia pani Anna, która niedawno po raz siódmy została prapraprababcią. Z dumą pokazuje urodzinową kartkę, którą dostała od rodziny. Na ścianie – zdjęcia najbliższych, ale pani Anna nie może ich obejrzeć, bo bardzo słabo widzi. Jestem tu od 9 lat. W listopadzie zeszłego roku dostałam bardzo wysokiego ciśnienia. Pani pielęgniarka czuwała nade mną. W południe spadło, więc wstałam, żeby zapisać wynik w książeczce. Ale okazało się, że prawie nie widzę. Przedtem chodziłam sobie do parku posiedzieć na ławeczce. Teraz większość czasu spędzam w moim własnym pokoju i słucham radia. Ale wiem, co się dzieje, bo nieraz wiele słychać co się dzieje za drzwiami, na korytarzu. Ostatnio panie pokłóciły się o mężczyznę – zdradza pani Anna.
Do DPS po rocznej przerwie powróciła pani Marianna. Byłam u wnuczka, ale on wyjechał za granicę. Miałam złożone papiery i pan dyrektor mnie przyjął – mówi kobieta pokazując swój zadbany pokój. Zanim jednak zwolniło się miejsce, pani Marianna przebywała kilkanaście dni w hostelu funkcjonującym przy schronisku. Chodzę sobie na telewizję, razem z paniami chodzimy do świetlicy paciorki zmówić, a jak przychodzi muzyk, to sobie śpiewamy. Jest bardzo fajnie. Ja tak lubię, kiedy mnie ktoś odwiedza i porozmawia Jestem pogodna, lubię się pośmiać, taka do tańca i do różańca. Jak kto chce mieć wesoło, to ma, a jak kto woli smutek, to i smutny chodz. – kończy naszą rozmowę
Mieszkańcy mają do dyspozycji 1- i 2-osobowe pokoje. Jeśli chcą – z telewizorem. Telewizorów mamy jeszcze kilka w zapasie, ale jeśli ktoś ma sprawny, a niepotrzebny odbiornik z pilotem, z wielką chęcią go przyjmiemy – zapewnia dyrektor. W naszym domu jest między innymi świetlica, w której odbywają się spotkania i w ramach potrzeb kult religijny, jadalnia, pokój komputerowy, pokój dziennego pobytu, biblioteka, gabinety rehabilitacyjne oraz piękny ogród. Można także bez ograniczeń korzystać z kuchenki pomocniczej. Organizujemy imprezy okolicznościowe i spotkania rodzinne. 19 sierpnia planujemy „Dzień Sąsiada”, spotkanie, które ma się odbyć po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że stanie się jednym z cyklu spotkań integracyjnych. Planujemy także udział w uroczystościach organizowanych przez miasto. Nie ma miesiąca, żeby coś się nie działo. Staramy się zrobić wszystko, by mieszkańcy utożsamili się z tym miejscem, traktowali jak prawdziwy dom, mieli poczucie bezpieczeństwa i tego, że każdy z nich jest dla nas kimś bardzo ważnym.
Starsi ludzie korzystając z pięknej pogody siedzą przed budynkiem i spędzają czas na rozmowach. Wspominają dawne czasy, opowiadają, gdzie pracowali, jak sobie radzili. Uśmiechnięci, z uznaniem wypowiadają się na temat DPS i opieki. Zgadza się, mieszkańcy bardzo chwalą miejsce, warunki, pracowników, którzy zawsze znajdą czas, aby pomóc im w codziennych czynnościach, pogawędzić – potwierdza dyrektor. Dlaczego jednak mam takie wewnętrzne poczucie, że wielu z nich nie do końca jest zadowolonych z tego, że życie spędzają poza domem rodzinnym, bez najbliższych wokół siebie i po cichu liczy na to, że z czasem jednak wrócą do swoich dawnych domów i rodziny...
*imiona mieszkańców DPS zostały zmienione