Kiedy dom pomocy zastępuje dom rodzinny

Pani Anna* chwali się kartką, którą dostała od rodziny w dniu 95 urodzin. Pan Stanisław siedzi na ławeczce w ogrodzie i rozmawia z synową. A pan Wacław skulił się w łóżku i płacze. Tęskni za domem, bliskimi, ale nikt z rodziny go nie odwiedza. Ostatnie lata swojego życia spędzi w Domu Pomocy Społecznej „Na Skarpie”, w otoczeniu innych mieszkańców i opiekunów, którzy starają się stworzyć choć namiastkę rodzinnego domu.

Jeszcze jakiś czas temu poruszał się na wózku inwalidzkim i spędzał czas w towarzystwie pozostałych mieszkańców DPS. Od kiedy pogorszył się jego stan fizyczny, leży w łóżku. Nie chce z nikim rozmawiać.To nie jest odosobniony przypadek, kiedy rodzina zostawia seniora w domu opieki i na tym kontakt się kończy – opowiada Jarosław Pułanecki, dyrektor DPS. - Zdarza się, że krewni wręcz zastrzegają, że nie życzą sobie żadnego kontaktu. Tak było w przypadku mężczyzny, który całe życie był okrutny dla rodziny. Czasem nawet rodziny nie wiedzą, że ich krewny już zmarł. Nie było jak ich o tym poinformować, bo nie zostawili danych do kontaktu lub zapomnieli powiadomić o zmianie numeru telefonu czy adresie zamieszkania.

Każdy z seniorów to inna historia życia i inne powody, dla których jesień życia spędzają w domu opieki. Coraz częściej przyczyną jest wyjazd rodziców i wnuków za granicę. Obserwujemy także, że systematycznie powiększa się ilość osób, które nie mogą samodzielnie egzystować – leżą w łózkach i wymagają całodobowej opieki, a tej na należytym poziomie rodziny nie są im w stanie zapewnić – wyjaśnia dyrektor. Ale są tu także osoby sprawne, w pełni samodzielne, dla których żadnego problemu nie ma na przykład z wyjazdem do centrum Włocławka. Dlaczego zamieszkały w DPS? To już jest indywidualna decyzja danej osoby i jej rodziny – mówi dyrektor placówki.

Czasem po prostu nie da się mieszkać i funkcjonować pod jednym dachem. Jedna z mieszkanek opowiadała, że zamieszkała z synem i jego żoną, a tam była jeszcze matka synowej. Nie mogli znaleźć porozumienia, ktoś musiał odpuścić – opowiada Pułanecki. - Inna pani trafiła do nas po tym, jak jej adoptowany syn sprzedał mieszkanie i oboje wylądowali w schronisku dla bezdomnych. On w dalszym ciągu tam przebywa.

Pani Grażynka mieszka tutaj już od 10 lat. Z uśmiechem kłania się wszystkim napotkanym ludziom, mimo że widziała ich zaledwie parę chwil temu. Cierpi na demencję i nie pamięta wiele ze swojego życia. Nawet tego, że poznała tu swojego drugiego męża. Jest bardzo towarzyska.  Lubię sobie porozmawiać i pośpiewać – mówi kobieta prezentując swoje wokalne umiejętności. Mieszkańcy mają różnorodne zajęcia aktywizujące, podczas których mogą realizować swoje talenty manualne czy wokalne. Wszystkie zajęcia bardzo korzystnie wpływają na psychikę seniorów i ich kondycję fizyczną.

Jedną z najstarszych mieszkanek jest 95-letnia pani Anna, która niedawno po raz siódmy została prapraprababcią. Z dumą pokazuje urodzinową kartkę, którą dostała od rodziny. Na ścianie – zdjęcia najbliższych, ale pani Anna nie może ich obejrzeć, bo bardzo słabo widzi. Jestem tu od 9 lat. W listopadzie zeszłego roku dostałam bardzo wysokiego ciśnienia. Pani pielęgniarka czuwała nade mną. W południe spadło, więc wstałam, żeby zapisać wynik w książeczce. Ale okazało się, że prawie nie widzę. Przedtem chodziłam sobie do parku posiedzieć na ławeczce. Teraz większość czasu spędzam w moim własnym pokoju i słucham radia. Ale wiem, co się dzieje, bo nieraz wiele słychać co się dzieje za drzwiami, na korytarzu. Ostatnio panie pokłóciły się o mężczyznę – zdradza pani Anna.

Do DPS po rocznej przerwie powróciła pani Marianna. Byłam u wnuczka, ale on wyjechał za granicę. Miałam złożone papiery i pan dyrektor mnie przyjął – mówi kobieta pokazując swój zadbany pokój. Zanim jednak zwolniło się miejsce, pani Marianna przebywała kilkanaście dni w hostelu funkcjonującym przy schronisku. Chodzę sobie na telewizję, razem z paniami chodzimy do świetlicy paciorki zmówić, a jak przychodzi muzyk, to sobie śpiewamy. Jest bardzo fajnie. Ja tak lubię, kiedy mnie ktoś odwiedza i porozmawia Jestem pogodna, lubię się pośmiać, taka do tańca i do różańca. Jak kto chce mieć wesoło, to ma, a jak kto woli smutek, to i smutny chodz. – kończy naszą rozmowę

Mieszkańcy mają do dyspozycji 1- i 2-osobowe pokoje. Jeśli chcą – z telewizorem. Telewizorów mamy jeszcze kilka w zapasie, ale jeśli ktoś ma sprawny, a niepotrzebny odbiornik z pilotem, z wielką chęcią go przyjmiemy – zapewnia dyrektor. W naszym domu jest między innymi świetlica, w której odbywają się spotkania i w ramach potrzeb kult religijny, jadalnia, pokój komputerowy, pokój dziennego pobytu, biblioteka, gabinety rehabilitacyjne oraz piękny ogród. Można także bez ograniczeń korzystać z kuchenki pomocniczej. Organizujemy imprezy okolicznościowe i spotkania rodzinne. 19 sierpnia planujemy „Dzień Sąsiada”, spotkanie, które ma się odbyć po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że stanie się jednym z cyklu spotkań integracyjnych. Planujemy także udział w uroczystościach organizowanych przez miasto. Nie ma miesiąca, żeby coś się nie działo. Staramy się zrobić wszystko, by mieszkańcy utożsamili się z tym miejscem, traktowali jak prawdziwy dom, mieli poczucie bezpieczeństwa i tego, że każdy z nich jest dla nas kimś bardzo ważnym.

Starsi ludzie korzystając z pięknej pogody siedzą przed budynkiem i spędzają czas na rozmowach. Wspominają dawne czasy, opowiadają, gdzie pracowali, jak sobie radzili. Uśmiechnięci, z uznaniem wypowiadają się na temat DPS i opieki. Zgadza się, mieszkańcy bardzo chwalą miejsce, warunki, pracowników, którzy zawsze znajdą czas, aby pomóc im w codziennych czynnościach, pogawędzić – potwierdza dyrektor. Dlaczego jednak mam takie wewnętrzne poczucie, że wielu z nich nie do końca jest zadowolonych z tego, że życie spędzają poza domem rodzinnym, bez najbliższych wokół siebie i  po cichu liczy na to, że z czasem jednak wrócą do swoich dawnych domów i rodziny...

*imiona mieszkańców DPS zostały zmienione

2 komentarze

Solejukowa

Przykro się to czyta....

1 1
ID:42867

?????

Zapewnienie opieki na starość Polak zagwarantowane powinien mieć w konstytucji . Podobnie jak minimlną emeryture opartą o minimum socjalne UNIJNE a nie wymyslone przez Pawlaka z Tuskiem- jesteśmy w Unii czy nie ? !!!! A nie ustawowa eutanazję ,,zagwarantowaną '' przez NFZ i MZ .

1 1
ID:42871


Znam i akceptuję regulamin portalu

Polityka

Pogrzeb praw kobiet. Protest przed biurem poselskim PiS

Protesty na ulicach polskich miast, to konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego,..

Radni PiS o wnioskach do budżetu miasta na 2021 rok

28 września radni Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali konferencję prasową, podczas..

Radni Lewicy apelują do biskupa A. Wiesława Meringa

Dziś pod Pałacem Biskupim radni Lewicy zorganizowali konferencję prasową, podczas..

Prezydent Włocławka:"Dyskutujmy, ale nie obrażajmy się”

Dzisiaj w ratuszu odbyła się konferencja prasowa, podczas której prezydent Włocławka..

Wybory 2020. Wyniki PKW z ponad 99 procent obwodów

W niedzielę 12 lipca odbyła się druga tura wyborów prezydenckich. Największe..

Dziennikarstwo obywatelskie

Drażliwy temat reparacji a opcja berlińska

Nowoczesna i Platforma Obywatelska dość histerycznie oskarża szeregowego posła..

Rewitalizacja Starego Miasta

Stała się ostatnio modna rewitalizacja we Włocławku. Temat niewątpliwie ciekawy...

Koszykówka dla najmłodszych

Poniedziałek, pogoda nie rozpieszcza, pod Halą Mistrzów typowy dla meczowego dnia..

Pomóż Martynce stanąć na nóżki

Martynka ma 4,5 roku, urodziła się z bardzo rzadką wadą genetyczną - zespołem..

Polska moich marzeń cz.6

Nadszedł kres moich marzeń. Kampania wyborcza czyli niecodzienny festiwal obietnic,..

WOLNE MEDIA