Grządziel: oświata sięgnęła dna
Dużo gorzkich słów pod adresem współczesnej edukacji wygłosił Krzysztof Grządziel podczas poniedziałkowej sesji Rady Miasta. Przedsiębiorca narzekał na złą jakość kształcenia zawodowego i zbyt dużą ilość osób, które kończą studia, po których nie ma pracy. - Jedyni fachowcy, to ludzie powyżej 45 roku życia, wykształceni w czasach PRL-u - z przekonaniem twierdzi radny.
Krytyczne słowa radnego Krzysztofa Grządziela na temat edukacji padły po przedstawieniu informacji o stanie realizacji zadań oświatowych za ubiegły rok szkolny. Włocławski biznesmen i przedsiębiorca stwierdził, że edukacja sięgnęła dna. Najgorszą dziedziną życia społecznego i gospodarczego jest edukacja. Przyjmowanie ludzi do pracy w DGS to prawdziwy horror. Ci ludzie niczego nie potrafią. Szkoły nie uczą zawodu, pracownik nie umie nawet dobrze kielni trzymać mówił radny. Wszyscy, od PiS po SLD mówią, że trzeba zlikwidować gimnazja i część wyższych uczelni, ale nikt nic w tym zakresie nie robi. Jeśli 70% ludzi kończy studia, to ja się pytam, jaki jest na nich poziom.
Według radnego najlepszy system oświaty był za czasów PRL-u.
Grządziel stwierdził, że za zły stan edukacji odpowiada przede wszystkim rząd. Zabrano prawa dyrektorom szkół i nauczycielom, a dano je uczniom i rodzicom, którzy do tego nie dorośli. Szkoła musi mieć określone wymagania, pewien poziom, dzięki czemu przygotuje między innymi do wykonywania zawodu - mówi radny i przekonuje, że najwyższy czas dokonać rewolucji w systemie oświaty likwidując między innymi 3/4 prywatnych uczelni. - Skończmy z tą obłudą i karmieniem ludzi głupotami, że po ukończeniu studiów i wydaniu na nie kilkudziesięciu tysięcy złotych, znajdą pracę.
Radny dodał, że zmian powinien dokonać - i to jak najszybciej - premier Donald Tusk.