Bombowy „żart” dziesięciolatka
Zadzwonił na policję i powiedział, że w szkole jest materiał wybuchowy. W placówce natychmiast pojawiła się grupa minersko-pirotechniczna, a mundurowi w budce telefonicznej zatrzymali dziesięcioletniego „dowcipnisia”. O jego losie zadecyduje sąd rodzinny.
W poniedziałek, tuż po godz.14.00 oficer dyżurny włocławskiej komendy otrzymał niepokojącą informację telefoniczną, że w jednej ze szkół znajduje się materiał wybuchowy. Z rozmowy można było wywnioskować, że rozmówca jest bardzo młodą osobą. Można było domniemać, że jest to niewybredny żart, ale nie zwalniało to policjantów od podjęcia natychmiastowych działań.
Do placówki natychmiast pojechali mundurowi z grupy rozpoznania minersko-pirotechnicznego, a dyrekcja szkoły zarządziła ewakuację. Na szczęście okazało się, że informacja była fałszywa i bomby w szkole nie ma. Szybka reakcja policjantów pozwoliła na ustalenie i zatrzymanie sprawcy. Autor informacji praktycznie kilka minut po wykonanym telefonie został zatrzymany na gorącym uczynku - w budce telefonicznej na jednej z pobliskich szkole ulic. O tym, jakie konsekwencje poniesie dziesięciolatek, zadecyduje sąd rodzinny.