Wadliwa polityka zabiera ludziom optymizm
Tak twierdzi profesor Grzegorz Kołodko komentując działania rządu Donalda Tuska. Korzystając z włocławskiej wizyty ekonomisty i autora interdyscyplinarnych prac naukowych zapytaliśmy, jak, zdaniem byłego ministra finansów, obecna sytuacja gospodarcza w kraju, przekłada się na życie Polaków.
W poniedziałek we Włocławku przebywał profesor Grzegorz Kołodko. Były wicepremier i minister finansów spotkał się z władzami miasta i wziął udział w debacie publicznej zorganizowanej w Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej. "Dokąd zmierza świat. Ekonomia polityczna przyszłości" to tytuł zarówno spotkania, jak i z najnowszej książki Grzegorza Kołodki. Jak mówi sam profesor, warto wiedzieć, dokąd zmierza świat i znaleźć w nim swoje miejsce, choć czasy, które opisuje, to przyszłość sięgająca kilku pokoleń.
Zanim profesor Kołodko "wyruszył" w przyszłość, skomentował dzisiejszą sytuację gospodarczą w kraju. A tę, jak twierdzi, trudno ocenić dobrze, skoro weszliśmy w fazę stagnacji, a tempo wzrostu liczone produktem brutto wynosi 0,4% . Co taka sytuacja oznacza dla przeciętnego Kowalskiego?
Nie ma przeciętnych Kowalskich denerwuje się prof. Kołodko. Są Polacy w lepszej i gorszej sytuacji materialnej. Problem polega na tym, że dzisiaj także narzekają bogaci Polacy, na przykład zasobni przedsiębiorcy. Czasami jest to takie nasze polskie biadolenie - obojętnie jakby nie było, to jest źle.
Były wicepremier i minister finansów twierdzi jednocześnie, że przydałoby się nam o wiele więcej optymizmu, pod warunkiem, że jest on oparty na jakimś racjonalizmie.
Kto ma pieniądze, niech je wydaje, bo to będzie zwiększało możliwości zbytu i produkcji oraz zatrudnienia mówił profesor.