Podróżnik-ekolog z wizytą we Włocławku
http://recykling-rejs.pl/
Dominik Dobrowolski wyruszył w trasę 8 lipca. Ma zamiar pokonać kajakiem 1500 kilometrów, zachęcając do zachęcać do ochrony rzek i przyrody dolin rzecznych oraz promując recykling. Jego podróż zaczęła się w Tarnowie, skończy w Szczecinie. W środę zawitał do Włocławka, a tuz przed kolejnym etapem wyprawy, rozmawiał z lokalnymi mediami.
Pomysł na edukację ekologiczną narodził się w 2010 roku ... na rowerze. Dominik wyruszył na wyprawę po wszystkich krajach nadbałtyckich, gdzie został stworzony międzynarodowy ruch ambasadorów Bałtyku.
To były osoby indywidualne, które postanowiły coś robić dla mieszkańców swoich krajów, aby uzmysłowić im, w jaki sposób można chronić Bałtyk opowiadał podróżnik.
Rok później Dominik Dobrowolski wspólnie z Fundacją PlasticsEurope Polska zaczął taką kampanię edukacyjną realizować na terenie naszego kraju. Najpierw w samotnym spływie przepłynął kajakiem Odrę, a w 2012 r. - Wisłę. W tym roku, 8 lipca, zwodował kajak w Tarnowie na Dunajcu i planuje zakończyć rejs cumując w Porcie Morskim w Szczecinie. Tegoroczna wyprawa poprowadzi przez 1500-kilometrowy szlak polskich rzek: Dunajec, Wisłę, Brdę, Noteć, Wartę i Odrę.
Do Włocławka dotarł w środę, choć samo dopłynięcie do naszego miasta łatwe nie było ze względu na półmetrowe fale piętrzące się na Zalewie Włocławskim. Następnego dnia, tuż przed wyruszeniem do Torunia, opowiadał o podróży i misji ekologicznej.
Cały czas spotykam ludzi na Wiśle, bo coraz więcej osób korzysta z wodnych podróży. Cieszę się, że nie pozostawiają nic po sobie oprócz śladów na piasku. I o to właśnie chodzi mówił podróżnik.
A Bałtyk to morze półzamknięte, w którym woda wymienia się raz na trzydzieści lat, więc systematycznie gromadzą się tam śmieci. Najgroźniejsze są te nierozkładalne, co w konsekwencji powstają tak zwane "strefy śmierci" czyli siarkowo-wodorowe pustynie na dnie morza. Stąd też podczas podróży kajakarz-ekolog zwraca główną uwagę na problem tworzyw sztucznych wykonywanych z ropy naftowej.
Wyrzucanie tych wyrobów to tak, jakbyśmy wylewali tę etylinę lub olej napędowy do środowiska. Poza tym, jak turyści przyjeżdżają nad morze i zamiast pływającej flądry widzą plastikową butelkę, to nie jest dla naszego kraju reklama przypomina Dominik.
Jak twierdzi sympatyczny kajakarz, wyprawa to nie tylko wiosłowanie, ale przede wszystkim spotkania z mieszkańcami, samorządowcami i mediami.
Z Włocławka Dominik wyruszył do Torunia, potem zagości w Bydgoszczy, gdzie kanałem dotrze do Noteci. Potem Wartą do Odry prowadzącej do Szczecina. Życzymy powodzenia!