Seremet o śledztwie w sprawie podpisów
W odpowiedzi na pismo europosła Janusza Zemke, prokurator generalny informuje, że prowadzone przez Prokuraturę Rejonową we Włocławku postępowanie wykazało, że na listach referendalnych mogą być sfałszowane podpisy. Śledztwo w tej sprawie monitoruje Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku.
Na początku września europoseł SLD Janusz Zemke wystosował pismo do prokuratora generalnego z prośbą o osobiste zainteresowanie się śledztwem prowadzonym przez włocławską Prokuraturę Rejonową. Prosił także o "podjęcie skutecznych działań, które umożliwią zakończenie prowadzonego śledztwa w możliwie najkrótszym czasie oraz poza ustaleniem osób winnych - pozwolą na określenie rzeczywistej skali popełnionego przestępstwa, tj. ilości podpisów sfałszowanych oraz zdobytych w wyniku nadużyć". Przeczytaj
Andrzej Seremet odpowiedział, że Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku dokonała analizy sprawy. Ustalono, że podpisy widniejące na kserokopiach przekazanych przez Józefa Lewandowskiego (dostał je od Uczciwego) nie są prawdziwe. "Osoby, których imiona i nazwiska figurowały na dwóch kartach nie potwierdziły autentyczności swoich podpisów. (...) Ustalono również, po uzyskaniu od komisarza wyborczego uwierzytelnionych kserokopii referendalnych, że załączone do zawiadomienia 2 karty mieszkańców miasta Włocławek, to kserokopie 2 kart załączonych do wniosku o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta, które zostało złożone w siedzibie komisarza wyborczego w dniu 12 sierpnia przez członków grupy inicjatywnej.
Prokurator generalny informuje także, że dokonano wstępnej weryfikacji 1.659 kart zawierających dane i podpisy osób popierających wniosek w liczbie 14.890 pozycji z udziałem biegłych z Laboratorium ICWP w Bydgoszczy pod kątem wytypowania kart i podpisów, których cechy graficzne mogą budzić wątpliwości co do ich autentyczności.
Seremet potwierdza, że również komisarz wyborczy zgłosił podejrzenia o możliwości popełnienia przestępstwa: w 6 przypadkach były to podpisy osób zmarłych, w 51 - wystąpiły wątpliwości co do wiarygodności podpisów, ponieważ prawdopodobnie "zostały nakreślone tą samą ręką".
W piśmie prokuratora generalnego czytamy, że z dniem 28 sierpnia śledztwo zostało objęte monitoringiem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, co pozwoli na zapewnienie prawidłowości prowadzenia sprawy i jej zakończenia w możliwie najkrótszym terminie. Postępowaniem interesuje się także Departament Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Generalnej.