Fałszywe podpisy były, śledztwo trwa
Takie wyjaśnienie otrzymał europarlamentarzysta Janusz Zemke od prokuratora generalnego. Przypomnijmy, że śledztwo w sprawie fałszowania podpisów o zorganizowanie referendum prowadzi Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy przy współpracy z policją włocławską.
Prowadzone śledztwo ma zweryfikować podpisy pod względem ich autentyczności oraz "spełnienia warunku posiadania uprawnień wyborczych przez osoby, których dane widnieją na listach poparcia referendum". Z informacji przekazanych przez bydgoską Prokuraturę Okręgową wynika, że część podpisów została podrobiona.
Trwają działania zmierzające do ustalenia personaliów osób odpowiedzialnych, z ramienia inicjatora referendum, za sporządzenie kart z danymi wyborców uprawnionymi do udziału w referendum oraz tych, którym powierzono zbieranie podpisów poparcia, a następnie ich przekazanie komisarzowi wyborczemu czytamy w piśmie.
Znajdziemy w nim także wyjaśnienie, że śledztwo prowadzą także funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji we Włocławku, bo to oni wykonują szereg czynności dotyczących osób zamieszkałych we Włocławku. Podanie realnego podania terminu zakończenia śledztwa nie jest możliwe z uwagi na "szeroki zakres zaplanowanych czynności procesowych związanych z weryfikacją podpisów i koniecznością przesłuchania osób kwestionujących swój udział w akcji poparcia referendum".
Jak zapewnia Andrzej Seremet postępowanie jest monitorowane przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku. I zostaje przedłużone na kolejne dni 2014 roku.