Pierwsze pytania, pierwsze trudne odpowiedzi
O tym, że kiedy dzieci nauczą się mówić i zasypują nas pytaniami, najlepiej wiedzą rodzice, którzy wręcz nie nadążają z udzielaniem odpowiedzi. Ale kiedy maluch zapyta o sprawy związane z płciowością, najczęściej zapada martwa cisza. Jak tłumaczy psycholog Aneta Sokołowska każde dziecko ma potrzebę dowiadywania się o różne rzeczy. – Jeśli tę informację uzyska w sposób naturalny, zobaczy, że chcemy rozmawiać, to nie będzie szukało odpowiedzi gdzie indziej. Może być tak, że rodzice nie wiedzą, jak odpowiedzieć, wówczas trzeba szczerze powiedzieć: nie wiem, ale się dowiem, poszukam, sprawdzę. W ten sposób uczymy dziecko poszukiwania wiedzy, że są różne metody. 3-4-latek na pewno będzie zainteresowany swoim wyglądem, tym, co się z nim dzieje. Chłopczyk dotykając się, widzi wzwód. Wiec na pewno będzie się pytał o zmiany. Wówczas najczęściej rodzic bardzo się tym zdenerwuje, bo nie wie, czy takie zachowania i pytania są naturalne. Tymczasem dziecko kilkuletnie nie ma potrzeby seksualnej, ono robi to z natury poznawczej: dotykam się, jest przyjemnie, więc to robię.
Skąd się wziąłem?
To pytanie prędzej czy później zada każdy maluch. – Na pewno nie opowiadajmy bajecznych historyjek, że z kapusty czy bocian cię przyniósł. Dziecko pójdzie na podwórko czy do przedszkola i ktoś inny go uświadomi, niekoniecznie prawidłowo – radzi psycholog Aneta Sokołowska. – Dzieciaki bardzo lubią się chwalić: a ja wiem, skąd się wziąłem, bo tata mi powiedział. Od razu widać tu bardzo fajną interakcję w tej rodzinie i to, że prowadzone są odpowiednie rozmowy.
Jak powiedzieć? - Na pewno trzeba stwierdzić, że tata z mamą bardzo się kochali i bardzo chcieli mieć dziecko i jest owocem wielkiej miłości. Powtarzajmy, że jest takie chciane, kochane, ponieważ buduje to poczucie wartości u dziecka. Jest to szczególnie ważne w rodzinach niepełnych, bo dziecko musi mieć świadomość, że w dalszym ciągu jest kochane przez oboje rodziców.
Trudny dobór słów
Mama 10-letniej Zuzi i 8-letniego Kuby twierdzi, że największy problem w rozmowach z dziećmi sprawia jej słownictwo. Kiedy dzieci były malutkie, intymne części ciała nazywała wymyślonymi słowami. Dzisiaj uważa, że używanie wyrazów „penis” czy „pochwa” jest zbyt krępujące. – Dla dziecka słowo penis, jest takim słowem jak ręka. To jest część jego ciała. To my nadajemy temu słowu jakieś zawstydzone brzmienie – tłumaczy psycholog. - Inna rzecz, że w języku polskim jest bardzo mało słów nazywających intymne części ciała. Albo są wulgarne, albo medyczne i nam dorosłym jakoś dziwnie ciężko przychodzi je wypowiedzieć. Ale ta trudność nie zwalnia nas od szczerej rozmowy.
Najlepiej iść z rozwojem dziecka
Dorastanie to nie tylko zmiany fizjologiczne i fizyczne, to także odpowiedzialność, o której zbyt rzadko mówi się nastolatkom. – Moja matka nigdy mi nic nie mówiła o dojrzewaniu, a tym bardziej o sprawach związanych ze współżyciem, zapobieganiu ciąży. Wszystkiego dowiadywałam się od koleżanek i książek. Może dlatego zaszłam w ciążę, kiedy miałam 16 lat! Dlatego postanowiłam, że z moimi dziećmi będę rozmawiała na każdy temat, chociażby najbardziej intymny – opowiada pani Grażyna. – Kamila ma 18 lat, Zuzia 16. Obie opowiadają mi o swoich przyjaźniach z chłopakami, o rodzących się uczuciach, ale żadna z nich nie zaangażowała się na tyle, aby przeżyć ten swój „pierwszy raz”. Tak, tak, o tym też rozmawiamy i wierzę, że kiedy dojrzeją do takiej decyzji, nie będą umierać ze strachu na myśl o konsekwencjach.
A nastoletnich mam nie ubywa. Ale w statystykach nieczęsto pojawia się informacja, że sprawcami ciąż są nieletni chłopcy. – Rozmowy o konsekwencjach współżycia trzeba prowadzić z dziewczętami i z chłopcami. Uczmy, że nie ma na świecie 100% metody zabezpieczenia przed ciążą – podkreśla psycholog. – Nawet prezerwatywa nie daje pewności, więc każdy stosunek może zakończyć się ciążą. Zadajmy zatem dziecku pytanie: czy jestem na to gotowy, gotowa, że w wieku 15 lat mogę zostać rodzicem. Niestety w naszym społeczeństwie funkcjonuje przyzwolenie na zwolnienie chłopców z odpowiedzialności. Mama mówi: synek, nie przejmuj się, to jest jej problem. A przecież problem dotyczy dwoje młodych ludzi. Płacenie alimentów nie jest równoznaczne z odpowiedzialnością, a niestety zbyt często na tym kończy się rola ojca.
Problem z rozmowami z dziećmi na temat dojrzewania, zmian w wyglądzie czy współżycia ma bardzo duża liczba rodziców, bez względu na wykształcenie czy miejsce zamieszkania. – Spychanie tematu seksu do podziemia nie jest wyjściem z sytuacji. Są rodzice, którzy uważają, że jak się będzie mówiło o współżyciu, to dziecko będzie to robić. Powiedzmy sobie szczerze, że jak będzie chciało to i tak to z robi. Ale przynajmniej będzie wiedziało, jak się zabezpieczyć. Każdy nastolatek kiedyś się zakocha i musi wiedzieć, jak wtedy postępować. Tym bardziej, że w tym wieku miłość jest strasznie wiążąca, silna, emocjonalna zwłaszcza dla dziewcząt. Trudno jest wtedy powiedzieć córce, że źle ulokowała uczucia, że wybrany chłopak nie jest dla niej. Spróbujmy być osobami, które będą wspierać a nie zakazywać czy nakazywać. Sądzę, że już od najwcześniejszych lat rodzice powinni rozmawiać z dziećmi na tematy związane z płcią, rozmnażaniem, oczywiście dostosowując tematykę do wieku syna czy córki. Najlepiej iść z rozwojem dziecka – radzi Aneta Sokołowska. - To nie są łatwe rozmowy, ale nie można ich unikać.