Dwie wersje o podejrzanych podpisach
W piątek ponownie wróciła sprawa podpisów zbieranych pod referendum. Prokurator Wojciech Fabisiak stwierdził, że około 100 z nich mogło być sfałszowanych. Grupa referendalna ma co do tego poważne wątpliwości.
W dalszym ciągu prowadzone jest śledztwo w kierunku sfałszowania podpisów na listach o przeprowadzenie referendum.
Jak wcześniej informowałem, zostało to zakwalifikowane jako czyn z artykułu 270 & 1 KK. Na obecnym etapie w ponad stu przypadkach zakwestionowano autentyczność podpisów osób. To zostało sprawdzone, a świadkowie potwierdzili, że to nie są ich podpisy. Jest więc podejrzenie, że zostały sfałszowane mówi prokurator Wojciech Fabisiak.
Podczas śledztwa Prokuratura Okręgowa zabezpieczyła także kserokopie list poparcia o uwzględnienie w budżecie państwa środków na budowę drugiej zapory w okolicach Nieszawy.
Komitet referendalny po raz kolejny powtarza, że nie wierzy w fałszowanie podpisów. A o pracy śledczej włocławskiej prokuratury bardzo sceptycznie wypowiada się Olga Krut-Horonziak.
Na kilka dni przed referendum prokuratorzy zabrali głos twierdząc, że być może podpisy będą miały coś wspólnego z podpisami zbieranymi o budowę zapory w Nieszawie mówi radna.